Reklama

Polityka zagraniczna USA będzie bardziej agresywna

Guy Sorman francuski filozof, pisarz i publicysta

Publikacja: 04.11.2010 02:08

Rz: Republikanie mają większość w Izbie Reprezentantów i będą mieli więcej miejsc w Senacie. W jaki sposób wpłynie to na amerykańską politykę zagraniczną?

Guy Sorman:

Polityka zagraniczna w ogóle nie była tematem tej kampanii wyborczej. Nie mówili o niej ani demokraci, ani republikanie. Można jednak się spodziewać pewnych zmian. Po pierwsze w relacjach handlowych z Chinami. Na szczycie G20 w przyszłym tygodniu w Seulu Barack Obama zajmie antychińską pozycję, by zadowolić republikanów, którzy obarczają Pekin winą za obecne problemy gospodarcze Stanów Zjednoczonych, zresztą niesłusznie. Dojdzie do osłabienia dolara. W ten sposób Biały Dom chce ożywić amerykański handel. Nie jest to mądre i nie przyniesie, moim zdaniem, żadnych skutków.

Według amerykańskich mediów kwestią sporną między Białym Domem a Senatem może się stać planowane na lipiec 2011 roku wycofanie wojsk z Afganistanu.

Owszem. Misja w Afganistanie leży w gestii Senatu. Demokraci wprawdzie wciąż mają w nim większość mandatów, jednak ci, których można by nazwać pacyfistami i którzy najgłośniej domagali się zakończenia operacji w Afganistanie, po tych wyborach z niego znikną. Nancy Pelosi, która głosowała przeciwko interwencji wojskowej w Iraku, przestanie być przewodniczącą Izby Reprezentantów. Jest więc więcej niż prawdopodobne, że wycofanie amerykańskich wojsk z Afganistanu się opóźni. Tym bardziej że dowódca amerykańskich sił w tym kraju generał David Petraeus jest blisko związany z Partią Republikańską i on również sprzeciwia się zakończeniu misji.

Reklama
Reklama

Republikanie, w przeciwieństwie do demokratów, bardzo sceptycznie podchodzą do stosunków z Rosją.

Dla większości republikanów nie ma różnicy między Rosją a Związkiem Sowieckim. Nastawienie republikanów do Rosji jest naznaczone głębokim brakiem zaufania. Można się więc spodziewać, że podpisanie układu START się opóźni. Jednak nie Rosja jest tu najważniejsza, bo dla Amerykanów jest to „mniejsze” mocarstwo. Republikanów bardziej niepokoją Chiny i Iran. Polityka USA wobec tych państw stanie się moim zdaniem bardziej agresywna. Jeśli chodzi o Chiny, to istnieje konsensus między demokratami i konserwatystami. Pekin pracuje nad bronią strategiczną i własną flotą, co pokazuje, że ma mocarstwowe ambicje. To może być zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych, więc republikanie będą forsowali temat praw człowieka w Chinach i namawiali Biały Dom do wywierania większej presji na Pekin. Wzrośnie także agresywność wobec Iranu. Republikanie trzymają stronę Izraela i są gotowi poprzeć atak tego kraju na irańskie instalacje atomowe.

Czy to oznacza, że Stany Zjednoczone będą teraz chciały wzmocnić więzi ze swoimi sojusznikami w Europie?

Nie liczyłbym na to. Azja, Bliski Wschód i rejon Pacyfiku pozostaną – moim zdaniem – w centrum uwagi Waszyngtonu. Ameryka będzie chciała również zawrzeć nowe sojusze strategiczne, między innymi z Indiami.

—rozmawiała Aleksandra Rybińska

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1458
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1457
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1456
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama