Reklama
Rozwiń
Reklama

Yad Vashem nie nagrodzi Araba

Czy Kaled Abdul Wahab naprawdę uratował w Tunezji 25 Żydów?

Publikacja: 19.11.2010 01:27

Prezydent Lech Kaczyński w Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie w 2006 r.

Prezydent Lech Kaczyński w Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie w 2006 r.

Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński

Niemiecka armia zajęła miejscowość al Mahdija we francuskiej Tunezji jesienią 1942 roku. Tamtejsza społeczność żydowska znalazła się w niebezpieczeństwie. Jej członkowie zostali oznaczeni żółtymi gwiazdami Dawida, wiele osób wsadzono do obozów pracy, a dziewczęta wyłapywano do domu publicznego dla żołnierzy Africa Korps.

Kaled Abdul Wahab (1911 – 1997), potomek miejscowego szlacheckiego rodu, dowiedział się, że Niemcy zamierzają uprowadzić piękną żonę jego żydowskiego przyjaciela Jakoba Buchrisa. Natychmiast pobiegł do jego domu i zabrał całą rodzinę Buchrisów i ich znajomych – w sumie 25 osób – na swoją farmę. Tam miał ukrywać ich przez kilka miesięcy, zanim jednostki alianckie wyparły Niemców z Tunezji.

Wahab nie otrzymał jednak tytułu Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Jerozolimski instytut Yad Vashem odrzucił złożony niedawno wniosek w tej sprawie. – Mój ojciec otworzył swój dom dla Żydów, ale Yad Vashem nie chce otworzyć swojego domu dla niego – powiedziała dziennikowi „Jedijot Achronot”, córka Wahaba Faiza Abdul Wahab.

Amerykański naukowiec dr Robert Satloff, który opisał historię Wahaba, uważa, że to „wielki skandal”. – Wahab był wielkim bohaterem. Mam relacje Żydów, którzy zapewniali, że ten człowiek uratował ich przed niechybną śmiercią – powiedział „Rz”. Satloff zwraca uwagę, że choć wśród ponad 23 tysięcy Sprawiedliwych jest 60 muzułmanów, to żaden z nich nie jest pochodzenia arabskiego. Są to głównie Albańczycy oraz Tatarzy, Bośniacy i Turek.

– Nie mamy żadnych uprzedzeń wobec Arabów. Sprawa Wahaba po prostu nie spełnia wyznaczonych przez nas kryteriów – powiedziała „Rz” Irena Steinfeld, która kieruje departamentem Yad Vashem zajmującym się Sprawiedliwymi. – Tytuł może dostać ktoś, kto ratując Żydów, narażał własne życie. Tak w przypadku Wahaba nie było – dodała.

Reklama
Reklama

Komisja Yad Vashem zbadała sprawę. Dotarła do świadków, którzy twierdzą, że Niemcy wiedzieli o tym, że na farmie Wahaba mieszkają Żydzi. Tunezyjczyk miał tego przed nimi nie ukrywać, bo przyjmowanie Żydów w okupowanej Tunezji nie było wcale zabronione.

– Sytuacja w północnej Afryce była zupełnie inna niż w Europie. Okupacja Tunezji trwała raptem kilka miesięcy i Żydzi nie zostali stamtąd deportowani. Za pomaganie im nie groziła zaś żadna kara – podkreśliła pani Steinfeld. – Nie można więc Wahaba, który oczywiście był szlachetnym człowiekiem, postawić w jednym szeregu z Polakami, którym za ukrywanie Żydów groziła śmierć.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Świat
„Rzecz w tym”: Bad Bunny, MAGA i kryzys Zachodu – pokolenie 30–40-latków buduje własny mit Ameryki
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama