[i]Korespondencja z Moskwy[/i]
– W naszym życiu politycznym pojawiły się symptomy zastoju. Powstało zagrożenie, że stabilność może się przerodzić w czynnik stagnacji – ostrzegł rosyjski prezydent w komentarzu wideo w swoim blogu. – Taka sytuacja jest groźna dla obu stron. Partia władzy czuje się na tyle pewnie, że pokrywa się patyną i degraduje. Opozycja, która jest świadoma, że nie ma szansy na zwycięstwo w uczciwej walce, także ulega degradacji. Partia rządząca nie powinna być wyłącznie dodatkiem do władzy wykonawczej – przestrzegł Miedwiediew, przekonując, że w rosyjskiej polityce powinno się pojawić „więcej konkurencji”.
Wystąpienie prezydenta na kilka godzin przed wczorajszym spotkaniem z przedstawicielami partii obecnych w parlamencie wywołało poruszenie. Czy to znaczy, że monopol Jednej Rosji jest zagrożony i można liczyć na więcej praw dla opozycji? – pytali komentatorzy. Czy też może słowa Miedwiediewa są tylko kolejną szumną deklaracją, z której nic konkretnego nie wyniknie? Prezydent chwalił się w blogu swoimi inicjatywami, które mają ułatwić życie opozycji. Ta jednak uważa je za „czysto kosmetyczne”. Poza tym to Miedwiediew, a nie kto inny, był autorem zmian w ustawie zasadniczej, które wydłużają kadencję parlamentu do pięciu lat (a prezydencką do sześciu).
Na czele Jednej Rosji stoi Władimir Putin i określenie, że jest to jego partia, nie jest nadużyciem. Jak powiedział Miedwiediew – partia jest de facto wkomponowana w system władzy wykonawczej. W wyborach w 2007 roku dzięki intensywnej kampanii i wsparciu Putina uzyskała większość konstytucyjną w Dumie. Później, w czasie kampanii prezydenckiej, stała murem za wskazanym przez niego kandydatem Dmitrijem Miedwiediewem. Podobnie było przy okazji wszelkich innych inicjatyw premiera – legislacyjnych, społecznych, politycznych. Partia popierała naturalnie także pomysły prezydenta, w myśl oficjalnej dewizy, że Putin i Miedwiediew „działają w zgodnym duecie”.
– Nie chodzi o partię jako taką, ale o tego, kto ją kontroluje – uważa publicysta Iwan Preobrażenski. – Miedwiediew jasno daje do zrozumienia, że zamierza wystartować w wyborach prezydenckich w 2012 roku. Dlatego wysyła sygnał Jednej Rosji: zastanówcie się, jakiemu panu chcecie służyć – dodał. Zdaniem publicysty celem prezydenta jest osłabienie Jednej Rosji w wyborach parlamentarnych w 2011 roku.