Tak duża liczba ofiar COVID-19 na Wyspach (więcej osób zmarło w wyniku zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 tylko w USA) sprowadza krytykę na Borisa Johnsona za jego - zdaniem opozycji i przeciwników politycznych - spóźnione działania w związku z pojawieniem się koronawirusa na Wyspach.

Johnsonowi zarzuca się, że zbyt późno wprowadził na Wyspach kwarantannę, zbyt wolno wdrożył działania mające chronić przed COVID-19 seniorów w domach opieki i zbyt wolno stworzył na Wyspach system testowania i namierzania osób mających kontakt z zakażonymi koronawirusem.

W marcu główny doradca ds. naukowych Johnsona mówił, że liczba zgonów na COVID-19 poniżej 20 tysięcy będzie na Wyspach "dobrym wynikiem". W kwietniu Reuters pisał, że brytyjski rząd zakładał, iż w najgorszym scenariuszu na Wyspach umrze 50 tys. zakażonych koronawirusem.

Dane o blisko 50 tys. ofiarach, które podaje Reuters, obejmują zarówno potwierdzone zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2, jak i zgony prawdopodobnie spowodowane przez COVID-19.

Jednocześnie z danych brytyjskiego urzędu statystycznego wynika, że w tym roku wzrost umieralności na Wyspach, w porównaniu do średniej z poprzednich pięciu lat w Wielkiej Brytanii, wyniósł 62 tysiące.