Rick Santorum, główny rywal Mitta Romneya, zakończył walkę o nominację prezydencką. Decyzję ogłosił w rodzinnej Pensylwanii w Gettysburgu, gdzie doszło do największej bitwy w czasie wojny secesyjnej.
– Podjęliśmy decyzję o starcie w tych wyborach przy kuchennym stole, na przekór wszelkim przeciwnościom, i w weekend podjęliśmy decyzję, że zakończę kampanię, ale nie zaprzestanę walki – ogłosił były senator, dając do zrozumienia, że nie rezygnuje z wysiłków pozbawienia Baracka Obamy prezydentury. Nie wspomniał jednak ani słowem swojego głównego rywala Mitta Romneya i nie zaapelował do swoich zwolenników, by udzielili mu poparcia.
Początkowo prawie nikt nie dawał Rickowi Santorum szans w walce o nominację Partii Republikańskiej, która w sierpniu ma zdecydować, kto zmierzy się w jesiennych wyborach prezydenckich z Barackiem Obamą. Więcej uwagi mediów i poparcia w sondażach zyskiwali tacy kandydaci, jak: Donald Trump, Michele Bachmann, Rick Perry, Herman Cain czy John Huntsman. Wszyscy jednak szybko się wykruszyli. Wtedy zaczął zyskiwać Santorum – były senator z Pensylwanii, który jest katolikiem i ma siedmioro dzieci. Jego kampania prowadzona pod hasłem „wiara, rodzina, wolność" i zdecydowany sprzeciw wobec aborcji, środków antykoncepcyjnych i pornografii spodobały się konserwatywnym wyborcom.
Santorum był jednak w stanie wygrywać prawybory głównie w konserwatywnych stanach Południa, gdzie najwięcej do powiedzenia miało prawe skrzydło Partii Republikańskiej. Nie potrafił natomiast przeciągnąć na swoją stronę członków partii bliższych centrum. Na dwa tygodnie przed prawyborami w Pensylwanii sondaże wskazywały, że grozi mu porażka w jego rodzinnym stanie. A dalej miało być tylko gorzej. Zwłaszcza że nie miał środków, by odpierać ataki medialne Mitta Romneya – biznesmena, którego majątek szacuje się na 200 milionów dolarów.
Na decyzje o rezygnacji miały też wpływ sprawy rodzinne. Trzyletnia córka byłego senatora, która cierpi na chorobę genetyczną, trafiła w weekend do szpitala. – To wydarzenie skłoniło nas do refleksji nad naszą odpowiedzialnością jako rodziców – powiedział Santorum.