– Wywierają presję na rodziny, grożą zwolnieniami. Mówią, że nie będziemy mieli za co żyć. Nawet dzwonią do żon i rodziców – opowiada „Rzeczpospolitej" pracownik soligorskiego przedsiębiorstwa Biełaruśkalij. To jeden z największych na świecie producentów nawozów potasowych, zatrudnia ponad 16 tys. ludzi.
– Tydzień temu pojawiła się nadzieja, że wreszcie zwyciężymy. Ale posypały się groźby, strajki cichną i nadzieje są coraz słabsze – podkreśla nasz rozmówca, który pragnie zachować anonimowość. Należy do grona najbardziej odważnych strajkujących, którzy szczególnie są narażeni na represje.