Zdaniem Chodorkowskiego do masowych protestów w Rosji może dojść wkrótce, jeśli władze nie zdołają zmienić ponurych perspektyw przed rosyjską gospodarką. W przeciwnym wypadku Rosję czeka poważny kryzys ekonomiczny
- Obawiam się, że Putin doprowadzi kraj do kryzysu dużo szybciej niż wielu by chciało. Może się to skończyć na tym, że zobaczymy powtórkę z roku 1917. A przynajmniej na pewno w tym kierunku obecnie zmierzamy - powiedział były najbogatszy Rosjanin.
Dodał, że każdy autorytarny reżim, "szczególnie taki który nie jest oparty o ideologię", ale o jedną osobę, jest z natury niestabilny.
- Aby zachować władzę, taki władca musi wypalić ce pole wokół siebie. To właśnie robi Putin - ocenił Chodorkowski.
Przyznał jednocześnie, że o ile sytuacja się nie zmieni, Putin prawdopodobnie wygra kolejne wybory prezydenckie w 2017 roku, nie musząc nawet uciekać się do manipulacji wyborczych.
- Mógłby wygrać względnie uczciwie, bo panujący obecnie narodowy szowinizm bardzo pomaga jego notowaniom - stwierdził były prezes Jukosu.
Zaapelował jednak do swoich rodaków, by nie wyrzekać się swojej europejskiej tożsamości.
- Jesteśmy częścią Europy. Cała nasza kultura jest europejska. Wszystkie nasze tradycje są europejskie - podkreślił.