Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak Moskwa ocenia przegraną Viktora Orbána w wyborach na Węgrzech?
  • W jaki sposób Kreml próbował wpłynąć na przebieg wyborów nad Balatonem?.
  • Czy zmiana władzy w Budapeszcie wpłynie na uzależnienie energetyczne Węgier od Rosji?

– Nawet z naszym poparciem on nie mógł nic zrobić – powiedział o Orbánie i wynikach wyborów na Węgrzech anonimowy urzędnik administracji prezydenta Rosji w rozmowie z niezależnym portalem „Meduza”.

Według informacji rosyjskich dziennikarzy, Kreml wsparł Węgra kampanią w internecie skierowaną przeciw Péterowi Magyarowi. Próbowano go w niej przedstawić jako „marionetkę Unii Europejskiej”. Kampanię mającą poprawić ratingi Fideszu miał opracować urodzony w Kijowie rosyjski „polittechnolog” (rodzaj szefa kampanii wyborczej) Ilia Gambaszidze.

Gambaszidze na Zachodzie uważany jest za kontynuatora działań „fabryki trolli” Jewgienija Prigożina. Ukraiński wywiad wojskowy HUR twierdzi, że „stworzył on sieć fałszywych internetowych portali informacyjnych, imitujących prawdziwe (zachodnie) media. Działalność prowadził w ramach kampanii „Doppelganger” („Sobowtór”), rozpowszechniając prorosyjską propagandę i dezinformację”. USA nałożyły na niego sankcje w 2024 roku.

Po wyborach na Węgrzech Kreml oficjalnie milczy

Ale Orbánowi nie udało się pomóc, w czym Kreml zorientował się dość szybko. Do ostatniej jednak chwili w Moskwie mieli nadzieję, że wygrana opozycji nie będzie zbyt duża, a już nikt nie przewidywał zdobycia konstytucyjnej większości przez Tiszę.

Czytaj więcej

Szabolcs Panyi, węgierski dziennikarz śledczy: Najsłabsza kampania Orbána od 2002 roku

– Żadnych rewolucji nie będzie z naszego punktu widzenia. Faktycznie Orbán nie był jakimś tam bezpośrednim naszym sojusznikiem, odgrywającym ważną rolę (dla Kremla). To człowiek, który z własnych powodów prowadził ostrą antyukraińską i w rezultacie antybrukselską politykę – tłumaczy obecnie jeden z czołowych kremlowskich analityków Fiodor Łukjanow. 

Mimo tak uspokajających zapewnień swoich specjalistów Moskwa milczy, speszona wielkością przegranej przyjaznego jej premiera. Większość europejskich polityków pogratulowała Magyarowi wygranej, zrobił to nawet polityczny sojusznik Orbána, słowacki premier Robert Fico. Kreml milczy, formalnie czekając na oficjalne wyniki wyborów.

Czytaj więcej

Viktor Orbán żegna się z władzą. Europa wysyła gratulacje Péterowi Magyarowi

Rosyjscy propagandyści już budują nową, wirtualną rzeczywistość, twierdząc, że wyniki wyborów zostały sfałszowane. – Tak się dzieje obecnie w całej Europie – przekonuje szefowa kremlowskiej propagandy Margarita Simonian. Nie wiadomo jeszcze, czy Moskwa zamierza takie opowieści wykorzystywać w polityce przeciw nowej ekipie na Węgrzech, czy pozostaną tylko bajaniami propagandystów.

Węgry pozostaną uzależnione od surowców energetycznych z Rosji

W Moskwie przyjęto z ulgą zapowiedź Magyara dotyczącą prowadzenia rozmów z nią. Po półtorej dekady rządów Orbána Węgry są uzależnione energetycznie od Rosji i żaden rząd w Budapeszcie nie może tego ignorować. Uzależnienie dotyczy nie tylko dostaw ropy, ale i alternatywnych źródeł energii. Rosjanie bowiem budują na Węgrzech elektrownię atomową.

– Od 2022 roku, gdy cała Unia zaczęła dywersyfikować swoją gospodarkę i dystansować się od Rosji, energetyczna zależność Orbána od Rosji tylko wzrosła. Dokładniej, w dziedzinie ropy wyrosła z 60 proc. w 2022 roku do ponad 90 proc. obecnie – wyjaśnia rosyjska politolog z USA Maria Sniegowaja.

Kreml musi jednak zdawać sobie sprawę, że wraz z utratą władzy przez Fidesz mimo wszystko stracił możliwość mocnego ingerowania w sprawy UE. Ale nie pokazuje po sobie, jak bardzo zabolała go ta strata. „To tylko przyspieszy rozpad Unii Europejskiej. Sprawdźcie za cztery miesiące czy miałem rację” – pociesza siebie i kolegów Kiriłł Dmitriew, wyznaczony przez Władimira Putina na negocjatora porozumień biznesowych z USA.

Czytaj więcej

Viktor Orbán przegrał, Budapeszt świętuje. Ludzie tańczyli w nocy na ulicach

Dlaczego akurat za cztery miesiące, to wyjaśnia jeden z „imperialnych”, rosyjskich publicystów. „Węgry stoją w obliczu bardzo dużych problemów gospodarczych. Trump nie podaruje im, że napluli mu w twarz (wybierając opozycję, mimo że on popierał Orbána – red.) i może wprowadzić osobne cła dla Węgier. UE nie da im ani grosza. Rolnictwo kraju nie wytrzyma dostaw ukraińskich produktów rolnych po dumpingowych cenach. Nie później niż latem należy oczekiwać strajków węgierskich rolników” – zapewnia.

Jak wyniki wyborów na Węgrzech oceniają Ukraińcy?

Moskwa poszukuje najwyraźniej obecnie jakichkolwiek potencjalnych punktów spornych w stosunkach Węgier pod rządami Tiszy i Ukrainy, zdając sobie sprawę, że wraz z nową ekipą w Budapeszcie większość poprzednich konfliktów zostanie rozwiązana. Jeszcze w zeszłym tygodniu prezydent Wołodymyr Zełenski zapewnił, że wiosną będzie uruchomiony ukraiński odcinek rurociągu „Przyjaźń”, którym płynie rosyjska ropa na Węgry. W grudniu rurociąg został poważnie uszkodzony, najpewniej przez rosyjski atak powietrzny motywowany politycznie. Kreml chciał wywołać problemy energetyczne na Węgrzech przed wyborami, by uświadomić Węgrom zależność od swoich dostaw. Ale Kijów prawdopodobnie podjął wyzwanie i specjalnie opóźniał remont rurociągu, by wywrzeć z kolei presję na Viktora Orbána.

Wraz z ponownym uruchomieniem „Przyjaźni” zniknie jeden z ważniejszych problemów. Łącznie z nim zostanie pewnie cofnięte węgierskie weto na kolejny europejski kredyt dla Ukrainy (Orbán nakładał takie weta prawie co roku na unijną pomoc dla Kijowa). Ale pozostaną inne punkty sporne, na przykład los ukraińskiego złota i walut, które węgierska policja przejęła w marcu, w trakcie przewożenia na Ukrainę. Kijów oczekuje, że Budapeszt szybko je teraz zwróci. Nikt za to w Ukrainie nie oczekuje, że nowa ekipa dołączy do europejskiej pomocy wojskowej dla jej armii.

Kijów już okazał znaczne zaufanie wobec zwycięzców nad Dunajem. Nim jeszcze Magyar faktycznie objął władzę na Węgrzech, ukraińskie władze anulowały ostrzeżenie dla swych obywateli przed wyjazdami do tego kraju. Pozostał jednak jeszcze jeden obywatel Ukrainy, który nie może tam wjechać. To legendarny dowódca ukraińskich „wojsk dronowych”, Węgier z Ukrainy Robert Browdi, któremu Orbán osobiście zabronił wjazdu do kraju. Samym bowiem swym istnieniem oficer znany na froncie pod pseudonimem „Madziar”, niszczył propagandowe twierdzenia Fideszu o prześladowaniu Węgrów w Ukrainie i nieproporcjonalnie dużym oraz brutalnym poborze przedstawicieli mniejszości węgierskiej do ukraińskiej armii.