- W katastrofie nikt nie ucierpiał - powiedział rzecznik prasowy NASA Jay Bolden.
W nocy polskiego czasu podczas konferencji NASA i Orbital Sciences przedstawiciele agencji i firmy poinformowali, że trwa zbieranie danych i analiza zapisów telemetrii i nagrań wideo. Przyczyna katastrofy nie jest jeszcze znana. Ze wstępnych ustaleń wynika, że powodem wybuchu nie była awaria rakiety.
Podano też informację, że rakieta zawierała wiele ładunków i materiałów, które mogą być niebezpieczne.
Rakieta miała wznieść w orbitę statek transportowy Cygnus. do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej transportowano ponad dwie tony sprzętu i żywności. Na stacji przebywa obecnie sześć osób.
Początkowo start został zaplanowany na poniedziałek, jednak został przełożony. Przed dzisiejszym lotem agencja kosmiczna poinformowała, że pogoda jest pomyślna, a przygotowanie sprzętu nie budzi zastrzeżeń.
- Dużo pracy kosztowało nas dotarcie do tego punktu - powiedział tuż przed startem Frank Culbertson, wiceprezes Orbital Sciences.
Cygnus należy do amerykańskiej prywatnej firmy Orbital Sciences Corp, która jest jedną z dwóch firm współpracujących z NASA. W ramach wartego prawie 2 miliardy dolarów kontraktu firma miała zrealizować osiem dostaw. Wtorkowy start był trzecią misją tej firmy.
Wraz z definitywnym wycofaniem ze służby trzy lata temu amerykańskich wahadłowców NASA została pozbawiona własnych środków zaopatrywania ISS. Wymiana członków załogi ISS następuje obecnie wyłącznie za pomocą rosyjskich statków Sojuz.
W zeszłą sobotę na Ziemię powrócił należący do innej amerykańskiej prywatnej firmy, SpaceX, bezzałogowy statek transportowy Dragon, który dostarczył na ISS blisko 1,5 tony zaopatrzenia m.in. sprzęt i materiały do eksperymentów naukowych. Natomiast w środę spodziewany jest przylot na ISS rosyjskiego statku transportowego.
Nagrany start rakiety Antares: