Reklama

Merkel w gościnie u Orbána

Kanclerz wyciągnęła dłoń do unijnego buntownika, ale wszystkich wątpliwości i tak nie udało się rozwiać.

Aktualizacja: 03.02.2015 07:27 Publikacja: 02.02.2015 21:00

Rycerski gest. Spotkanie Viktora Orbána z Angelą Merkel otrzymało uroczystą oprawę podkreślającą ran

Rycerski gest. Spotkanie Viktora Orbána z Angelą Merkel otrzymało uroczystą oprawę podkreślającą rangę wizyty

Foto: PAP/EPA

Zaledwie kilkugodzinnej wizycie niemieckiej pani kanclerz w Budapeszcie towarzyszyło bardzo duże zainteresowanie spowodowane trudnymi relacjami Budapesztu i Brukseli – a pośrednio także Berlina. Niemieccy chadecy wiele razy zabierali głos, krytykując styl rządów Fideszu, jednak nie byli skłonni przyłączać się do lewicowej nagonki i swoje zastrzeżenia starali się wyrażać dość oględnie.

Viktor Orbán jeszcze przed przyjazdem Merkel mówił, że „na Węgry przybywa dama, więc nie upieramy się przy niczym", co wobec wielu rozbieżności między politykami odebrano jako postawę ugodową. Witając panią kanclerz, pocałował ją w rękę, co nie jest jedynie zwyczajowym gestem jak w Polsce, ale raczej „rycerskim" wyrazem szacunku. Rangę wizyty podkreśliło też nadanie Angeli Merkel honorowego doktoratu uniwersytetu w Szegedzie. Uroczystość odbyła się na niemieckojęzycznym Uniwersytecie im. Andrássyego w Budapeszcie.

Wyjście z kwarantanny

– Wizyta nie przyniosła wielkiego przełomu, ale bardzo dobrze, że do niej doszło, bo od poprzedniej minęło już sześć lat, a to zbyt długi czas w relacjach Węgier z ich najważniejszym partnerem politycznym i gospodarczym – mówi „Rz" prof. László J. Kiss, znawca stosunków niemiecko-węgierskich z Uniwersytetu Corvinusa w Budapeszcie.

Obserwatorzy zwracają uwagę, że Niemcy bardzo długo odwlekali podróż pani kanclerz do Budapesztu, jednak zebrało się wystarczająco wiele powodów, by do niej wreszcie doprowadzić. Wyjątkowo starannie przygotowywała się do niej także dyplomacja węgierska walcząca z osamotnieniem Budapesztu na arenie europejskiej.

– Orbán chce wyjść z izolacji, dlatego od pewnego czasu nadaje szczególną rangę swoim spotkaniom z ważnymi europejskimi politykami, np. z Junckerem albo z Tuskiem – mówi „Rz" Péter Krekkó, politolog z budapeszteńskiego think tanku Political Capital. – Z kolei Merkel zależy na utrzymaniu Węgier w głównym nurcie unijnej polityki, zwłaszcza w kwestii relacji z Rosją. Dlatego Niemcy chciały dać węgierskiemu premierowi szansę na wyjście z „politycznej kwarantanny".

Reklama
Reklama

Nabiera to szczególnego znaczenia przed planowaną na połowę lutego wizytą Władimira Putina w Budapeszcie, co jest odbierane jako kolejny wyraz szczególnych relacji Węgier z Rosją i wyłamywanie się z zachodniego szeregu.

Odpowiadając na te zarzuty, Orbán stwierdził, że jego rząd nigdy nie kwestionował sankcji wobec Rosji, twierdził jedynie, że są one dla Węgier szkodliwe. Nie zmienia to faktu, że celem Angeli Merkel było przekonanie swojego gospodarza do poparcia kolejnych sankcji wobec Rosji, o ile zostaną one zaproponowane na forum unijnym. Jest to o tyle istotne, że obecnie Moskwa ma w UE kolejnego sprzymierzeńca w osobie nowego premiera Grecji Aleksisa Ciprasa.

Wspólna konferencja prasowa Angeli Merkel i Viktora Orbána ujawniła, że pomiędzy politykami wciąż utrzymują się trudne do pokonania różnice. Wprawdzie pani kanclerz podziękowała za „bardzo przyjazne przyjęcie", jednak odpowiadając na pytania dziennikarzy, uderzała w inne tony niż jej gospodarz. Orbán podkreślał, że stan gospodarki węgierskiej i uzależnienie od dostaw surowców energetycznych skłania Węgry do utrzymywania dobrych relacji z Rosją, na co usłyszał, że nie jest to problem tylko jego kraju, a rozwiązaniem nie jest poszukiwanie szczególnych relacji dwustronnych, lecz budowanie wspólnego rynku energii w Europie.

Brzydkie słowo „liberał"

Innym polem rozbieżności była ocena określenia „polityka liberalna", którą od ubiegłorocznego wystąpienia na spotkaniu z młodzieżą w rumuńskim Siedmiogrodzie krytykuje Orbán. Węgierski premier powtórzył, że „polityka liberalna" nie jest jedynym wzorcem, do którego miałyby się dostosować wszystkie państwa. Z kolei Merkel podkreśliła, że ważne jest zachowanie zasad demokracji – nawet jeśli partia rządząca ma przewagę w parlamencie, a także przestrzeganie wolności mediów i poszanowanie społeczeństwa obywatelskiego. Odnosząc się do pojęcia „polityka nieliberalna", stwierdziła, że w kontekście demokracji „nie bardzo wie, jak ma to określenie potraktować".

Odebrano to jako gest w stronę krytyków Fideszu, którzy wykorzystali wizytę Merkel do okazania swojego niezadowolenia. W Budapeszcie odbyło się kilka demonstracji, jednak nie były one liczne, a silna ochrona policyjna nie dopuściła ich uczestników w pobliże miejsc odwiedzanych przez delegację niemiecką. Ograniczenia w ruchu i zamykanie ulic spowodowały zresztą duże utrudnienia w centrum węgierskiej stolicy.

Mimo ujawnionych rozbieżności politycznych obszarem intensywnej współpracy pozostaje gospodarka. Niemcy niezmiennie pozostają najważniejszym partnerem gospodarczym Węgier i źródłem jednej czwartej kapitału inwestycyjnego. Dotyczy to przede wszystkim przemysłu motoryzacyjnego – ze sztandarowymi inwestycjami Mercedesa i Audi – do którego trafia 42 proc. środków. Mówiąc o tym, Viktor Orbán zwrócił się do Angeli Merkel ze słowami „Danke, Deutschland!".

Reklama
Reklama

Nie brak jednak problemów – w reakcji na działania rządu w Budapeszcie przeciw zagranicznym bankom i korporacjom w pierwszych trzech kwartałach ubiegłego roku Niemcy wycofali z Węgier prawie pół miliarda euro.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1433
Świat
„Rzecz w tym”: Polityka siły. Trump zmienia globalne reguły gry
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1432
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1431
Świat
To koniec Europy jaką znamy, pożegnajmy USA. Chiny niszczą stary ład
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama