Reklama

Atak w Kopenhadze jak w Paryżu

Dwa zamachy w stolicy Danii: na zwolenników wolności wypowiedzi i na społeczność żydowską.
Policjanci pilnują zaatakowanej synagogi w centrum Kopenhagi

Policjanci pilnują zaatakowanej synagogi w centrum Kopenhagi

Foto: AFP

Nie żyją dwie osoby – słuchacz kawiarnianej debaty skupiającej się na karykaturach Mahometa oraz żydowski ochroniarz, który próbował strzec uczestników uroczystości bar micwy w głównej synagodze. Pięciu policjantów jest rannych. Po raz kolejny zamach przeżył szwedzki rysownik Lars Vilks.

Rząd uznał zamachy za terrorystyczne.

Jest też trzecia ofiara śmiertelna, terrorysta, którego policja zastrzeliła w niedzielę rano w pobliżu stacji Noerreport, największego w całej Danii punktu przesiadkowego (zatrzymuje się tam metro, kolej miejska i dalekobieżna). To on sprowokował policjantów, oddając do nich strzały. Niedaleko stacji są oba obiekty, które zaatakował, a także jego mieszkanie w najbardziej multikulturowej dzielnicy Kopenhagi.

Szef kontrwywiadu Jens Madsen przyznał na konferencji prasowej, że służby wcześniej interesowały się sprawcą. Żadnych szczegółów jednak nie podał, przede wszystkim, czy był radykalnym muzułmaninem. Stwierdził jedynie to, co i tak się samo narzucało, że inspiracją do zamachów były zapewne styczniowe ataki terrorystyczne w Paryżu – na redakcję „Charlie Hebdo" i żydowski supermarket.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama