Nocny wpis Donalda Trumpa ogłaszający, że rozmowy między Izraelem i Libanem
rozpoczną się w czwartek, można by traktować jako kolejną zapowiedź bez
pokrycia, gdyby nie fakt, że pacyfikacja libańskiego Hezbollahu, z którym (bo
nie z państwem libańskim) Beniamin Netanjahu toczy wojnę, to element układanki
pokojowej na linii Teheran – Waszyngton.
Jak wiadomo, te rozmowy toczą się w
Islamabadzie, a trójstronne spotkanie przedstawicieli USA, Izraela i Libanu, do
którego doszło we wtorek, to ich boczny, niezmiernie ważny dla bezpieczeństwa
żydowskiego państwa element. Jak ważny, dowodzi zeszłotygodniowa kontrowersja,
czy zawieszenie broni pomiędzy Izraelem i Libanem jest elementem ogłoszonego
przez Trumpa porozumienia z Teheranem, czy nie.