Nocny wpis Donalda Trumpa ogłaszający, że rozmowy między Izraelem i Libanem rozpoczną się w czwartek, można by traktować jako kolejną zapowiedź bez pokrycia, gdyby nie fakt, że pacyfikacja libańskiego Hezbollahu, z którym (bo nie z państwem libańskim) Beniamin Netanjahu toczy wojnę, to element układanki pokojowej na linii Teheran – Waszyngton.
Jak wiadomo, te rozmowy toczą się w Islamabadzie, a trójstronne spotkanie przedstawicieli USA, Izraela i Libanu, do którego doszło we wtorek, to ich boczny, niezmiernie ważny dla bezpieczeństwa żydowskiego państwa element. Jak ważny, dowodzi zeszłotygodniowa kontrowersja, czy zawieszenie broni pomiędzy Izraelem i Libanem jest elementem ogłoszonego przez Trumpa porozumienia z Teheranem, czy nie.
Nie ma jednoznacznych deklaracji o wycofaniu się sił zbrojnych Izraela z Libanu
Do dziś to temat sporny, bo Netanjahu tego punktu nie uznaje i tak, jak armia izraelska nie przerwała ostrzału stanowisk Hezbollahu w Libanie, tak nie ma jednoznacznych deklaracji o wycofaniu się izraelskich sił zbrojnych z Libanu.
Izraelskie ataki w Libanie (stan na 7-8 kwietnia)
Tym większe znaczenie miało wtorkowe spotkanie trójstronne, pierwsze na wysokim szczeblu między Izraelem a Libanem od 1993 r. Trzy strony zgodziły się na przeprowadzenie „produktywnych dyskusji na temat kroków w kierunku rozpoczęcia bezpośrednich negocjacji między Izraelem a Libanem”. Podczas spotkania Stany Zjednoczone zaapelowały o to, aby rozmowy wykraczały poza porozumienie z 2024 r. i zmierzały do kompleksowego porozumienia pokojowego, dodając, że wszelkie porozumienie o zaprzestaniu działań wojennych musi zostać osiągnięte między dwoma rządami za pośrednictwem USA, a nie odrębnymi kanałami.
2 tysiące ofiar wznowionej wojny Izraela z Hezbollahem w Libanie
Katarska Agencja Informacyjna, powołując się na libański resort zdrowia, podała, że od związanego z atakiem na Iran odnowienia konfliktu między libańskimi grupami terrorystycznymi i Izraelem liczba ofiar śmiertelnych do 15 kwietnia po stronie libańskiej wyniosła 2164, a rannych 7061.
Donald Trump rozumie, że spokój na granicy Izraela to warunek końca wojny z Iranem
Nocny post Donalda Trumpa o czwartkowych rozmowach między Tel Awiwem i Bejrutem napisany jest w typowym, dalekim od kanonu dyplomatycznego stylu amerykańskiego prezydenta. Donald Trump ogłosił na Truth Social, że „próbuje dać Izraelowi i Libanowi trochę luzu (…) Minęło sporo czasu, odkąd obaj przywódcy rozmawiali, jakieś 34 lata”. Trump nie sprecyzował, kto weźmie udział w rozmowie ani gdzie się ona odbędzie. Eksperci łączą jego zapowiedź z warunkami postawionymi przez przewodniczącego irańskiego parlamentu w zeszły piątek, mówiącym o tym, że negocjacje w sprawie zakończenia wojny nie mogą się rozpocząć, dopóki Izrael nie wstrzyma ataków na Liban i dopóki Stany Zjednoczone nie uwolnią zamrożonych aktywów Teheranu. Stąd przyspieszone rozmowy trójstronne we wtorek i potencjalne spotkanie na wyższym szczeblu.
Czytaj więcej
Minęło dużo czasu, odkąd ostatni raz dwaj przywódcy (Izraela i Libanu - red.) rozmawiali, 34 lata. To zdarzy się jutro - napisał Donald Trump na sw...
Nie należy się jednak spodziewać w sprawie konfliktu izraelsko-libańskiego szybkiego przełomu. Po pierwsze, ze względu na to, że warunkiem Bejrutu jest pełne wdrożenie porozumienia z 2024 r., na mocy którego Izrael wycofałby się z terytorium Libanu. Izrael zaś oczekuje, że Liban rozbroi wszystkie niepaństwowe ugrupowania terrorystyczne i zlikwiduje całą infrastrukturę terrorystyczną w kraju, w tym Hezbollah. Tyle że kontrola libańskich władz cywilnych nad Hezbollahem – jak komentował to w CNBC ekspert Atlantic Council, Jonathan Panikoff – jest znikoma. Znacznie większy wpływ w kwestiach politycznych na liderów Hezbollahu ma Teheran.