Dziecko zostało porwane w środę po południu spod szkoły w Chateaubriand, dzielnicy Calais. Wciągnięto je siłą do czerwonego auta. Świadkowie nie potrafili rozpoznać, z jakiego kraju pochodzi rejestracja wozu, którym uprowadzono dziewczynkę, więc początkowo szukano samochodu z rejestracją belgijską.
Chwilę uprowadzenia dziewczynki widziała matka, która zostawiła córkę na chwilę, by odebrać ze szkoły dwójkę młodszych dzieci. Gdy wracała, zobaczyła, jak mężczyzna wciąga dziewczynkę do auta.
Zawiadomiona policja natychmiast rozpoczęła poszukiwania.
Półtorej godziny później samochód Polaka znaleziono w lesie niedaleko miejsca, gdzie porzucono nagie ciało dziewczynki. Nosiło ślady duszenia i liczne zadrapania.
Według policji z Calais Polak, 38-letni robotnik, na ich widok usiłował uciekać. Został zatrzymany i jest przesłuchiwany jako podejrzany w areszcie w Coquelles pod Calais.
Francuskie media poinformowały, że mężczyzna przyznał się do porwania, zgwałcenia i zamordowania dziewczynki.
Mężczyzna mieszka w Calais od 10 lat. Świadkowie twierdzą, że nadużywał alkoholu. Był już karany za kradzież z rozbojem. Kilka miesięcy temu wyszedł z więzienia, w którym przebywał od 2010 roku za brutalną napaść.
Dziś w Calais ma się odbyć Biały Marsz, poświęcony pamięci zamordowanego dziecka.