Liczba zakażeń koronawirusem w Portugalii wróciła do poziomu nawet 3 tysięcy - ostatni raz taką dobową liczbę zakażeń notowano w tym kraju w lutym, gdy kraj był objęty ścisłym lockdownem.
Poczynając od piątku w 60 gminach z najgorszą sytuacją epidemiczną, w tym w stolicy kraju, Lizbonie oraz w Porto, w piątkowe wieczory i w weekendy zaświadczenie o szczepieniu bądź negatywny wynik testu na COVID-19, albo status ozdrowieńca, będą wymogiem koniecznym, by móc zjeść posiłek pod dachem, w restauracji.
Przeciwko nowym ograniczeniom protestuje stowarzyszenie portugalskich restauratorów, którzy twierdzą, że "jest już za dużo przepisów i ograniczeń", co odstrasza klientów.
"To może zgasić promień nadziej dla przedsiębiorców" - alarmują restauratorzy.
Łamiącym obostrzenia, a także właścicielom lokali, gdzie będą one łamane, grożą grzywny w wysokości od 500 do 10 tysięcy euro.
W 45 portugalskich gminach obowiązuje obecnie nocna godzina policyjna, która ma być wprowadzona w kolejnych 15 gminach.
W pełni zaszczepionych jest jak dotąd 40 proc. mieszkańców Portugalii.