„Najadłszy się sfermetowanych, dojrzałych gruszek upiła się i legła na odpoczynek w drzwiach stodoły. Odmówiła opuszczenia tego miejsca" – poinformowały miejscowe służby porządkowe.
Do zdarzenia doszło w wiosce Kazakiewiczewo, leżącej około 20 kilometrów na południowy zachód od Chabarowska. Niewielka mieścina leży nad samym Amurem, środkiem którego biegnie granica rosyjsko-chińska.
Poza rzeką Kazakiewiczewo z pozostałych stron jest otoczone przez lasy rezerwatu przyrody „Bolszechechcirskij". Mieszkańcy przyzwyczajeni są więc do dość częstych odwiedzin dzikich zwierząt.
Tym razem w nocy do jednego z obejść zaszła mała, 2-3-letnia niedźwiedzica, zwabiona prawdopodobnie zapachem przejrzałych gruszek.
Nie wiadomo ile zjadła owoców, leżących na ziemi w ogrodzie, ale na pewno zakręciło jej się w głowie. Padła na progu stodoły i zasnęła.
Pijaną śpiącą zabrał nad ranem patrol ochrony z rezerwatu przyrody. Na niewielkiej przyczepce wywieziono ją do lasu, około 12 kilometrów od wioski. „Pracownicy rezerwatu wypuścili ją na wolność, ale pozostawali w jej pobliżu dopóki o własnych siłach nie wstała na łapy" – malowniczo opisały akcję ratunkową miejscowe służby. Patrol musiał zaś pilnować jej w lesie, by nie wróciła do wioski „na klina". Przybyły na miejsce wicedyrektor rezerwatu Dmitrij Grankin zaapelował do niedźwiedzicy, by mniej piła.