Prefekt policji Paryża Michel Cadot poinformował, że zaatakowany żołnierz odniósł lekkie obrażenia, natomiast napastnik został poważnie ranny w brzuch. "Po sprawdzeniu zawartości jego dwóch bagaży, ustaliliśmy, że nie było tam ładunków wybuchowych" - powiedział Cadot.
Według niego napastnik, uzbrojony w przynajmniej jedną maczetę, około godz. 10 ruszył w kierunku czteroosobowego patrolu w pobliżu Luwru. Mężczyzna wykrzykiwał groźby i krzyczał "Allahu akbar". Żołnierz oddał do niego pięć strzałów.
Jak poinformowała policja, żołnierz, który został lekko ranny w czasie incydentu, to nie wojskowy, który otworzył ogień do napastnika. Mężczyzna zaatakował, kiedy nie pozwolono mu wejść z bagażem do kompleksu handlowego pod Luwrem.
Premier Cazeneuve, przebywający z wizytą w Normandii, oświadczył, że do napaści doszło "najwyraźniej" w ramach usiłowania "ataku o charakterze terrorystycznym". "Trzeba być ostrożnym, ale mam taką informację" - dodał, wskazując na "kontekst zagrożenia, które pozostaje skrajnie wysokie".
Prokuratura antyterrorystyczna Paryża otworzyła śledztwo w sprawie incydentu.