Nadzieje były wielkie. – Wydaje mi się, że Joe Biden rozumie lepiej Ukrainę niż poprzedni prezydent. Przed objęciem władzy utrzymywał bliskie relacje z Ukrainą, ale też dobrze zna Rosję, jest świadom różnic między Ukrainą i Rosją i docenia ukraińską mentalność. To naprawdę pomoże wzmocnić nasze relacje, zakończyć wojnę w Donbasie i uwolnić terytoria okupowane – mówił w grudniu w wywiadzie dla „New York Timesa" Wołodymyr Zełenski.

Nowy przywódca USA stawiał w końcu na pierwszym miejscu obronę demokracji przed autorytaryzmem. A broniąca swojej niezależności przed Rosją Ukraina jak mało który kraj świata jest zaangażowana w sprawę wolności.

Gotowi do NATO

Jednak po ośmiu miesiącach u władzy bilans ekipy Bidena nie jest dla Ukraińców budujący. Nowy prezydent wycofał się z blokowania budowy Nord Stream 2, narażając Kijów na utratę ok. 2 mld dol. rocznych rosyjskich opłat tranzytowych, około 1,3 proc. PKB. Dał też w ten sposób Władimirowi Putinowi potężny instrument nacisku na Kijów poprzez groźbę wstrzymania dostaw gazu przy utrzymaniu kontraktów dla zachodnich odbiorców.

Nie lepiej jest z NATO. Waszyngtoński prestiżowy instytut Brookings uważa, że „Ukraina zrobiła większy postęp od wielu innych przyszłych krajów sojuszu atlantyckiego, które otrzymały Plan Działania na rzecz Członkostwa (MAP)". Jednak na czerwcowym szczycie paktu w Brukseli Joe Biden zdecydowanie odrzucił wszelkie nadzieje Kijowa na przystąpienie do NATO. W tym samym czasie nowa administracja zamroziła pakiet dostaw uzbrojenia dla Ukrainy, choć Donald Trump zdecydował się na przekazanie Ukraińcom przeciwpancernych pocisków Javelin. Biden nie zdecydował się też na wprowadzenie dwóch amerykańskich niszczycieli na Morze Czarne mimo zgromadzenia wiosną u granic Ukrainy ok. 100 tys. rosyjskich żołnierzy. Co prawda część tych sił została od tego czasu wycofana, jednak mogą one wrócić już we wrześniu w ramach manewrów „Zapad".

Kryzys panuje też w amerykańsko-ukraińskich stosunkach dyplomatycznych. Ameryka nie dołączyła do tzw. formatu normandzkiego, w ramach którego Niemcy i Francja od sześciu lat bezskutecznie próbują przekonać Kreml do wprowadzenia w życie porozumień mińskich w sprawie pokoju w Donbasie. A sama wtorkowa wizyta Zełenskiego w Białym Domu, która ma być swoistą rekompensatą za budowę Nord Stream 2, następuje przeszło dwa miesiące po szczycie Biden–Putin w Genewie. Zaplanowano ją zresztą w chwili, gdy Kongres nie wrócił jeszcze z wakacji. Poprzedni prozachodni ukraińscy prezydenci, Wiktor Juszczenko i Petro Poroszenko, w czasie pierwszej wizyty w Waszyngtonie występowali przed połączonymi izbami amerykańskiego parlamentu. Także dziś to tu jest najwięcej zwolenników twardej linii wobec Rosji w sprawie Ukrainy.

Jest też aspekt gospodarczy. W kampanii wyborczej w 2019 r. Zełenski obiecywał szybki wzrost, aby wyrwać Ukrainę z pozycji jednego z najbiedniejszych krajów Europy. W 2020 r. ukraiński PKB załamał się z powodu pandemii o 4 proc., jednak w tym roku ma wzrosnąć tylko o 3,5 proc., dużo mniej niż m.in. w Polsce. Powodem jest w szczególności odcięcie Kijowa od dostaw zachodnich szczepionek: do tej pory ledwie 8 proc. Ukraińców jest w pełni zabezpieczonych przed covidem wobec 49 proc. Polaków.

400 mln dol. rocznie

W Waszyngtonie częścią winy za słabe wyniki gospodarcze obarcza się Zełenskiego. Prezydent co prawda przeprowadził odważną reformę zasad sprzedaży gruntów rolnych i szykuje się do przebudowy wymiaru sprawiedliwości. Zdobył się też na konfrontację z niektórymi oligarchami, w szczególności bliskim Kremlowi Wiktorem Medwiedczukiem. Ale w Białym Domu uważa się, że tempo zmian, zwłaszcza w walce z korupcją, jest niezadowalające. To ma być główna przyczyna załamania inwestycji zagranicznych nad Dnieprem.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Jednak cytowany przez „Financial Times" doradca ukraińskiego prezydenta uważa, że powód słabego zaangażowania zachodniego kapitału, od którego w znacznym stopniu zależy przyszłość Ukrainy, leży gdzie indziej. –Podstawowym czynnikiem jest zapewnienia poczucia bezpieczeństwa. Najwyższy czas, by Waszyngton zrozumiał, że potrzebujemy dziesiątków miliardów dolarów, aby przezwyciężyć w długim terminie rosyjskie zagrożenie – mówi.

Roczna pomoc Ameryki dla Ukraińców to ok. 400 mln dol., niewiele w stosunku do ok. 2 bln dol., jakie łącznie pochłonęło zaangażowanie USA w Afganistanie. Jednak Biden może stracić zainteresowanie Ukrainą z innych niż finansowe powodów, które również skłoniły go do ewakuacji z Kabulu. Prezydent chce przede wszystkim skoncentrować się na odbudowie gospodarki USA i rozwinięciu zabezpieczeń socjalnych, bo uważa, że tylko tak powstrzyma powrót Trumpa do władzy. A w sprawach zagranicznych priorytetem dla niego jest konfrontacja z Chinami. Ukraina w tej perspektywie schodzi na dalszy plan.