Decyzja rządu Yoshihide Sugi to pokłosie pogarszającej się sytuacji epidemicznej - w ciągu ostatniej doby w kraju wykryto 21 570 zakażeń koronawirusem, zmarły 42 osoby chore na COVID-19.

Duży napływ chorych na COVID-19 do szpitali wywiera rosnącą presję na system ochrony zdrowia. Minister gospodarki, Yasutoshi Nishimura, uzasadniając rozszerzenie stanu wyjątkowego na kolejne prefektury podkreślił, że priorytetem dla rządu jest "wzmocnienie systemu ochrony zdrowia", w tym zabezpieczenie odpowiedniej liczby koncentratorów tlenu w szpitalach i odpowiedniej liczby pielęgniarek.

Decyzja o rozszerzeniu stanu wyjątkowego ma zostać formalnie ogłoszona w środę - zyskała już jednak rekomendację panelu ekspertów doradzających rządowi w walce z epidemią koronawirusa SARS-CoV-2.

Obecna fala zakażeń koronawirusem w Japonii ma związek z transmisją wariantu Delta (B.1.617.2).

W Tokio, w którym od wielu tygodni obowiązuje stan wyjątkowy, a także w bezpośrednim sąsiedztwie stolicy Japonii, nie udało się jak dotąd zahamować wzrostu liczby zakażeń. W stolicy kraju zajętych jest ok. 90 proc. łóżek na oddziałach intensywnej opieki medycznej.

Nishimura podkreślił, że konieczne jest zmniejszenie o połowę mobilności ludzi, aby zahamować transmisję koronawirusa.

Nowe prefektury, w których od 27 sierpnia do 12 września obowiązywać będzie stan wyjątkowy, to m.in. Hokkaido, Aichi i Hiroszima.

Ponadto o cztery zwiększy się liczba prefektur, w których obowiązuje tzw. quasi stan wyjątkowy. Takich prefektur będzie w Japonii łącznie 12.

Obostrzenia obowiązujące w Japonii są łagodniejsze od tych, wprowadzanych np. w Europie. Skupiają się one na ograniczeniu godzin działania restauracji (muszą być zamykane o 20) i zakazaniu sprzedaży w nich alkoholu. Ponadto firmy mają przechodzić na pracę zdalną - w taki sposób obowiązki służbowe ma wykonywać 70 proc. ich pracowników.