Do momentu wykrycia we wtorek lokalnego zakażenia koronawirusem w Auckland, największym mieście kraju, w Nowej Zelandii nie obowiązywały praktycznie żadne obostrzenia. Jedynie granice kraju - od początku pandemii - są zamknięte dla większości obcokrajowców, a Nowozelandczycy wracający do kraju spoza jego granic poddawani są kwarantannie.

Po wykryciu zakażenia w Auckland rząd Ardern zdecydował się na wprowadzenie trzydniowego lockdownu w całym kraju i siedmiodniowego lockdownu w Auckland.

W środę Ardern poinformowała, że z zakażeniem, o którym informowano we wtorek, związanych jest pięć innych, potwierdzonych zakażeń.

Wśród zakażonych jest w pełni zaszczepiona na COVID-19 pielęgniarka ze szpitala w Auckland.

W nagraniu umieszczonym na Facebooku Ardern, uzasadniając decyzję o wprowadzeniu lockdownu podkreślała, że jej rząd jak zawsze reaguje "mocno i wcześnie, ponieważ to znacznie lepsze, niż działać słabo i czekać co kończy się przedłużającymi się lockdownami".

Minister finansów Nowej Zelandii, Grant Robertson, zapowiedział, że rząd ponownie będzie wypłacał subsydia na wynagrodzenia dla pracowników od piątku, jeśli lockdown zostanie przedłużony.

W Nowej Zelandii wykryto jak dotąd ok. 2,5 tys. zakażeń koronawirusem. Zmarło 26 chorych na COVID-19.