Kim Jong Chol, północnokoreański generał i polityk, który odegrał kluczową rolę przy organizacji historycznych szczytów z udziałem przywódcy Korei Północnej, Kim Dzong Una i byłego prezydenta USA, Donalda Trumpa, skrytykował Koreę Południową i USA za to, że na zareagowały na dobrą wolę okazaną przez Pjongjang "wrogimi aktami".

Oświadczenie Kim Jong Chola pojawiło się dzień po tym, jak Kim Jo Dzong, siostra Kim Dzong Una, ostrzegła Seul i Waszyngton, że organizacja wspólnych ćwiczeń armii USA i Korei Południowej, które mają rozpocząć się w tym tygodniu, doprowadzi do eskalacji napięcia na Półwyspie Koreańskim.

Od dwóch dni Korea Północna nie odpowiada na rutynowe telefony wykonywane przez stronę południowokoreańską za pomocą gorącej linii między krajami - poinformowała Korea Południowa.

Gorąca linia została ponownie uruchomiona pod koniec lipca, ponad rok po tym, gdy Korea Północna przestała z niej korzystać w związku z wzrostem napięcia w relacjach z Seulem.

Teraz Kim Jong Chol pisze w swoim oświadczeniu, że Seul "stracił szansę, na poprawę międzykoreańskich relacji", decydując się na organizację ćwiczeń wojskowych z USA.

Korea Południowa musi "jasno zrozumieć, jak drogo zapłaci" za wybór sojuszu z Waszyngtonem zamiast pokoju między Koreami.

"Sprawimy, że w ciągu minuty zrozumieją, jak groźny wybór zrobili i jak poważny kryzys w zakresie bezpieczeństwa ich czeka, z powodu błędnego wyboru" - napisał północnokoreański polityk.