Cohen zawarł ugodę z prokuraturą federalną i będzie współpracować ze śledczymi. Jego zeznania obciążają prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Adwokat przyznał się łącznie do ośmiu zarzutów - oszustw podatkowych, fałszowania zeznań bankowych i oraz nieprawidłowości finansowych w okresie kampanii wyborczej. W ugodzie znalazło się oświadczenie, że przestępstw dokonywał "w celu wpłynięcia na wybory". Cohen miał zeznać pod przysięgą, że Donald Trump kazał mu popełnić przestępstwo, płacąc dwóm kobietom w trakcie kampanii wyborczej.
Wcześniej przyznał, że organizował przekazanie pieniędzy aktorce porno Stormy Daniels. Kobieta twierdziła, że miała romans z ówczesnym kandydatem na prezydenta USA.
Dowiedz się więcej: Były adwokat Trumpa będzie współpracował ze śledczymi
Śledztwo specjalnego prokuratora Roberta Muellera, dotyczące domniemanej ingerencji Rosji w kampanię Trumpa, nadal trwa. Ale Mueller przekazał sprawę Cohena prokuratorom federalnym w Nowym Jorku.
Niedługo później za winnego ośmiu zarzutów, dotyczących oszustw finansowych został uznany Paul Manafort, były szef sztabu wyborczego Trumpa. Jednak ława przysięgłych z jego procesu w Wirginii nie uzgodniła werdyktu ws. dziesięciu innych zarzutów.
Był to pierwszy proces kryminalny, wynikający ze śledztwa ws. domniemanej ingerencji Rosji w wybory prezydenckie w USA. Jednak żaden z zarzutów nie odnosił się bezpośrednio do Federacji Rosyjskiej.
Ława przysięgłych wydała wyrok po dwutygodniowym procesie. O wymiarze kary zdecyduje teraz sąd.
W przyszłym miesiącu Manafort ma odpowiadać w sprawie prania brudnych pieniędzy i nielegalnej działalności na rzecz rządu obcego państwa. Chodzi m.in. o powiązanie z byłym prezydentem Ukrainy Wiktorem Janukowyczem.
- To dla Trumpa najgorszy dzień prezydentury - zgodnie oceniają komentatorzy amerykańskiej sceny politycznej. Część z nich wskazuje jednak, że przestępstwa Manaforta nie mają nic wspólnego z prezydentem i dotyczą spraw z przeszłości, niezwiązanych z Trumpem.
Dużo gorsza dla amerykańskiego przywódcy ma być sprawa Cohena, który złamał prawo wyborcze w porozumieniu z kandydatem na urząd federalny, co ustawia Trumpa jako współwinnego.
Aktywny zwykle na Twitterze prezydent Trump do tej pory nie skomentował tam żadnej z dwóch spraw. Zamiast tego publikował wpisy dotyczące wiecu w Wirginii Zachodniej. Tam też rzucił dziennikarzom jedyną uwagę na ten temat, że skazanie Manaforta "nie ma związku z rosyjską zmową", a przestępstwa byłego szefa sztabu go "nie dotyczą".