Turcja, która dzieli z Iranem granicę o długości ok. 500 km, utrzymuje bliskie kontakty ze Stanami Zjednoczonymi, Iranem oraz pełniącym rolę mediatora Pakistanem. Władze w Ankarze wielokrotnie wzywały do zakończenia wywołanej przez USA i Izrael wojny, dla której ich zdaniem nie ma uzasadnienia.

W środę Recep Tayyip Erdoğan, przemawiając na forum parlamentu zwrócił uwagę, że ataki Izraela na Liban negatywnie wpływają na szanse na pokój. Podkreślił jednocześnie, że należy wykorzystać okazję, jaką dało zawieszenie broni.

Czytaj więcej

USA wyślą kolejnych żołnierzy na Bliski Wschód? Donald Trump zmienia zdanie ws. cen benzyny

Prezydent Turcji: Nie można pozwolić rządowi Izraela na sabotowanie zawieszenia broni

– Oświadczenia stron wskazują, że choć stół negocjacyjny nie został przewrócony, to dotarły one do punktu spornego w kwestii programu jądrowego – powiedział prezydent Turcji, dodając, że napięcia ponownie narastają również wokół cieśniny Ormuz.

– Przekazujemy niezbędne sugestie i podejmujemy inicjatywy mające na celu złagodzenie napięć, przedłużenie zawieszenia broni i podtrzymanie rozmów – oświadczył. – Nie można prowadzić negocjacji z zaciśniętymi pięściami. Nie można pozwolić, by broń znów przemówiła zamiast słów – podkreślił.

Recep Tayyip Erdoğan powtórzył też ocenę, że nie można pozwolić władzom Izraela na podważanie osiągniętego zawieszenia broni. – Nie wolno pozwolić, by izraelski rząd, któremu, jak wiadomo, zawieszenie broni się nie podoba, mógł sabotować ten proces – powiedział.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan

Foto: Murat Kula/Turkish Presidential Press Office/Handout via REUTERS

Jednocześnie turecki przywódca wyraził wiarę w sens kontynuowania rozmów. – Mogą pojawić się trudności i skomplikowane kwestie, których rozwiązanie zajmie dużo czasu, ale gdy uwaga skupi się na korzyściach płynących z pokoju, a działania będą podejmowane w perspektywie długoterminowej, większość z nich można rozwiązać – przekonywał Erdoğan.

Co dalej z rozmowami na linii Waszyngton–Teheran?

Wcześniej prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że rozmowy z Iranem mogą zostać wkrótce wznowione i zakończyć się osiągnięciem porozumienia. Oświadczenie amerykańskiego prezydenta zostało wydane po tym, jak pierwsze od utworzenia Islamskiej Republiki Iranu bezpośrednie rozmowy USA–Iran na wysokim szczeblu zakończyły się niepowodzeniem.

W negocjacjach prowadzonych w Islamabadzie, także przy mediacji strony pakistańskiej, Stany Zjednoczone reprezentowali wiceprezydent J.D. Vance, specjalny wysłannik ds. Bliskiego Wschodu Steve Witkoff oraz zięć Donalda Trumpa Jared Kushner, natomiast ze strony Teheranu do stolicy Pakistanu przylecieli m.in. minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi, przewodniczący parlamentu Mohamed Bagher Ghalibaf oraz Ali Bagheri Kani, dyplomata posiadający doświadczenie w negocjacjach z Amerykanami.

Czytaj więcej

Ostrzeżenie od Hezbollahu po rozmowach Liban-Izrael. „Narodowy grzech”

Rozmowy w Pakistanie odbyły się po tym, jak Donald Trump groził Iranowi zniszczeniem całej cywilizacji. Z kolei teraz prezydent USA twierdzi, że najbliższe dni mogą być „niesamowite”.

Powołując się na informatora z tureckiej dyplomacji, agencja Reutera podała, że ministrowie spraw zagranicznych Turcji, Pakistanu, Arabii Saudyjskiej i Egiptu spotkają się w weekend na marginesie forum dyplomatycznego organizowanego w prowincji Antalya na południu Turcji. Spodziewany jest także udział w tym spotkaniu premiera Pakistanu, Shehbaza Sharifa.