Kais Saied prezydentem jest od niecałych dwóch lat. Wybory wygrał, prezentując się jako przeciwnik establishmentu. Teraz też wystąpił w tej roli. Przez kraj przetaczają się protesty wywołane marnymi skutkami polityki antycovidowej władz. Saied skorzystał z gniewu ulicy. Zdymisjonował szefa rządu Hiszama Maszisziego, ma go zastąpić nowy, zapewne zależny od prezydenta. Co najważniejsze Saied zawiesił parlament, niezwykle różnorodny jak na świat arabski – od mającej najwięcej posłów islamistycznej partii Nahda po kilka ugrupowań lewicowych.