Z pozoru drobna zmiana narodowych barw znaczy często bardzo wiele. Tak jest w przypadku Iraku. W zeszłym tygodniu usunięto z flagi tego kraju trzy gwiazdki kojarzone z partią Baas Saddama Husajna. To ukłon w stronę Kurdów.
– Irak nie jest własnością jednego narodu. Musimy mieć barwy, które zaakceptują zarówno Kurdowie, jak i Arabowie – mówi „Rz” Muhammad Maroof z Demokratycznej Partii Kurdystanu. Zmiany dokonano na razie tylko na rok. Na marzec w stolicy Kurdystanu Irbilu zaplanowano bowiem spotkanie parlamentarzystów z krajów Ligi Arabskiej. Kurdowie nie dopuściliby do tego, by zawisła tam flaga kojarzona z Saddamem Husajnem. Przyjęto kompromisowe rozwiązanie: barwy pozostały te same: czerwono-biało-czarne. Zachowano także napis „Allah Akbar” („Bóg jest wielki”), dodany przez Saddama po przegranej wojnie w Kuwejcie w 1991 roku.
Nowe barwy narodowe często symbolizują wielką zmianę w historii narodu. Tak było po zniesieniu apartheidu w Afryce w 1994 roku czy upadku talibów w Afganistanie w 2002 roku. – Flaga to symbol miłości, szacunku i patriotyzmu. To dumny, a zarazem prosty i piękny sposób okazywania narodowej tożsamości poprzez unikalny znak i barwy – mówi „Rz” Kevin Harrington, weksylolog z Kanady, która swoją flagę – czerwony liść klonu – przyjęła dopiero w 1965 roku, porzucając krzyż brytyjski.
Wysyp nowych flag nastąpił po dekolonizacji oraz po rozpadzie ZSRR i Jugosławii. Nie obyło się bez sporów. Barwy niepodległej Macedonii oprotestowali Grecy, twierdząc, że złota gwiazda z Werginy to ich spuścizna. Macedończycy ustąpili: zamiast szesnastopromiennej gwiazdy umieścili na fladze ośmiopromienne słońce.
Niedawno nowe barwy przyjęła Gruzja. W 2004 roku, po tzw. rewolucji róż, rdzawą flagę Gruzji niepodległej po I wojnie światowej zastąpiła ta ze średniowiecznym symbolem pięciu krzyży, którą w czasie antyrządowych demonstracji posługiwała się opozycja polityczna Micheila Saakaszwilego. Naród ją zaakceptował. Podczas niedawnych demonstracji przeciw Saakaszwilemu nad głowami tłumów powiewał jego dawny sztandar.
– Nie zawsze jednak tak się dzieje. Narody zamieszkujące Bośnię i Hercegowinę wolą swoje własne flagi zamiast tych narzuconych przez ONZ – mówi „Rz” belgijski badacz flag Martin Lupent. Podobnie jest w krajach, gdzie są silne separatystyczne nastroje. – Belgia przeżywa właśnie kryzys. Mieszkańcy Walonii manifestują przywiązanie do jedności kraju, wywieszając belgijskie flagi. We Flandrii raczej ich nie ujrzycie – mówi Lupent. Także hiszpańska Katalonia, Galicia i Kraj Basków powszechnie używają swoich barw zamiast hiszpańskich.
Na Białorusi flaga stała się symbolem podziałów. Opozycja posługuje się biało-czerwono-białą flagą z krótkiego okresu niepodległości po I wojnie światowej. Aleksander Łukaszenko zaś po referendum w 1995 roku przywrócił czerwono-zielony sztandar Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Usunięto jedynie sierp i młot.
Wenezuelska opozycja oprotestowała zmiany, jakich w 2006 roku na fladze dokonał populistyczny prezydent Hugo Chavez. Dodał ósmą gwiazdkę, zwaną „gwiazdą Bolivara” i odwrócił kierunek biegu białego konia Simona Bolivara na herbie, tak by galopował w lewo.
Od lat o zmianie flagi dyskutują mieszkańcy Nowej Zelandii i Australii. – Obecne barwy sugerują, że wciąż jesteśmy kolonią brytyjską. Potrzebujemy flagi, która kojarzyłaby się z Australią, a nie, jak mawiają niektórzy, z „Wielką Brytanią by night” – mówi „Rz” Ralph Kelly, dyrektor stowarzyszenia Ausflag. Na projektach nowych flag pojawiają się kangury i kolory Aborygenów. – Podczas sobotnich obchodów Dnia Australii dumnie powiewała obecna flaga. Nowa na pewno byłaby eksponowana równie entuzjastycznie – ocenia Kelly.
Strona poświęcona weksylologii