Dr Grzesiowski podkreślił, że te dwa wskaźniki "mogą uzasadniać rozluźnianie obostrzeń", co zapowiedział na konferencji prasowej z 28 kwietnia premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia, Adam Niedzielski.

Jednocześnie epidemiolog podkreślał, że "musimy być cały czas czujni, sytuacja może się zmienić bardzo szybko, bo wciąż mamy dużo zachorowań".

Zaznaczył przy tym, że wyraźny trend spadkowy, jeśli chodzi o liczbę zgonów, będziemy obserwować dopiero nawet za dwa tygodnie ponieważ "pacjenci dłużej walczą o życie w szpitalach, niektórzy nawet 3-4 tygodnie", więc obecnie obserwujemy zgony z okresu szczytu zakażeń - czyli z początku kwietnia.

W kontekście zapowiedzianego łagodzenia obostrzeń dr Grzesiowski mówił, że "najbardziej ostrożni powinniśmy być tam, gdzie mamy duże grupy w zamkniętych pomieszczeniach".

- Z niepokojem patrzę na plan otwierania szkolnictwa, musimy być bardzo czujni - mówił wskazując, że nie wszyscy nauczyciele zostali zaszczepieni dwiema dawkami szczepionki, a więc nie wszyscy uzyskali pełną ochronę, a teraz spotkają się z niezaszczepionymi dziećmi.

- Ja jestem zwolennikiem powolnego otwierania szkół - dodał dr Grzesiowski. 

Epidemiolog mówił jednocześnie, że z zadowoleniem przyjmuje "zniesienie obowiązku noszenia maseczek na świeżym powietrzu".