Reklama

Autobusowa bitwa o polskie nazwy na Litwie

Dyrektor firmy przewozowej spod Wilna na swoich mikrobusach umieścił dwujęzyczne tablice. – Nie zdejmę polskiej tablicy. Niech robią, co chcą. Do więzienia chyba nie pójdę – mówi.

Publikacja: 29.04.2010 21:01

Autobusowa bitwa o polskie nazwy na Litwie

Foto: Rzeczpospolita, Marian Paluszkiewicz Mar Marian Paluszkiewicz

Autobusy firmy Irzimas obsługują trasy w rejonie wileńskim, gdzie ponad 60 procent mieszkańców stanowią Polacy. Dlatego pojawiła się na nich dwujęzyczna informacja o trasie. Na przykład po litewsku „Vilnius – Skrubutenai” oraz po polsku: „Wilno – Skrobuciany”. Sprawą zajęła się litewska Inspekcja Języka Państwowego i w czwartek wezwała do siebie dyrektora firmy. Zygmunt Marcynkiewicz dostał upomnienie. I czas do 5 maja, by polskie napisy z jego mikrobusów zniknęły.

– Jeśli tego nie zrobi, zostanie ukarany grzywną w wysokości od 300 do 600 litów (340 – 640 zł). Jeśli po zapłaceniu tej grzywny, nie zdejmie polskich napisów, to ukarzemy go grzywną w wysokości od 600 do 1500 litów. Szef firmy ma prawo odwołać się do sądu – powiedziała „Rz” starszy inspektor języka państwowego Gedr? Černiauskait?.

Zygmunt Marcynkiewicz zapowiedział jednak, że nie zamierza wykonywać żadnego rozporządzenia. – Nieraz objechałem całą Europę. Wszędzie w miejscowościach, gdzie mniejszości narodowe stanowią większy odsetek mieszkańców, wiszą tabliczki również w językach mniejszości. Na Litwie komuś to przeszkadza, i to mimo że prawo Unii Europejskiej wyraźnie na takie zakazy nie zezwala – mówił „Rz” tuż po wyjściu z biura inspektora.

Co na to inspekcja? Černiauskait? tłumaczy, że Najwyższy Sąd Administracyjny Litwy przyjął postanowienie, iż w pewnych przypadkach litewskie prawo jest ważniejsze od unijnego. – Sytuacja z tabliczkami właśnie temu postanowieniu sądu podlega. Nazwy na tablicach muszą być pisane wyłącznie w języku litewskim – przekonuje.

Co zatem grozi dyrektorowi, jeśli nie zdejmie tablic? Černiauskait? nie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie.

Reklama
Reklama

Zygmunt Marcynkiewicz ma jednak absolutną pewność, że postępuje słusznie. – Niech karzą i prześladują więcej Polaków, to takich tabliczek będzie przybywać. I na autobusach, i na domach. Wiem, że teraz więcej firm zamierza zawiesić na swoich autobusach polskie tablice. Pan nie wie, ilu ludzi mi dziękowało, gdy trzy miesiące temu umieściłem je na swoich. Nie lękajmy się – mówi.

Tablice z polskimi nazwami zamieściła jeszcze jedna firma na Wileńszczyźnie – solecznicka zajezdnia autobusowa. Jej dyrektor również jest prześladowany przez inspektorów języka państwowego. Po Litwie jeżdżą jednak legalnie autokary z polskimi tabliczkami. Są to autobusy kursujące na liniach międzynarodowych, na przykład Wilno – Warszawa. – Prawo litewskie zezwala na to, ponieważ takie autobusy przekraczają granicę państwową Litwy. Nie można natomiast zamieszczać dwujęzycznych tablic na liniach lokalnych – przekonują w inspekcji językowej.

Wcześniej na Wileńszczyźnie rozgorzała wojna o dwujęzyczne tablice z nazwami ulic. Pojawiły się one na prywatnych domach w wielu miejscowościach. Sprawa znalazła się w sądzie, który nakazał dyrektorom administracji samorządów zdjąć tabliczki. Nakaz sądowy do dziś jednak nie został wykonany.

– Odbyły się rozprawy sądowe. Grzywny zostały zapłacone, ale tablice nadal wiszą. Nasze decyzje są ignorowane – mówił kilka dni temu Donatas Smalinskas, szef Inspekcji Języka Państwowego.

Świat
Zamach bombowy w Moskwie. Nie żyje policjant i napastnik
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1462
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1461
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1459
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama