Reklama

Kłopotliwa chrześnica prezydenta Niemiec

Christian Wulff musiał zostać honorowym ojcem chrzestnym dziecka z rodziny neonazistów

Publikacja: 10.12.2010 01:46

Christian Wulff

Christian Wulff

Foto: AFP

Prezydent Niemiec Christian Wulff nie skorzystał z zaproszenia i ominął wczoraj, podczas podróży po graniczącej z Polską Meklemburgii, małą mieścinę Lalendorf. A wypadało wpaść do państwa Müllerów, jest bowiem honorowym ojcem chrzestnym ich nowo narodzonej córeczki. To rodzina znana w całej miejscowości z racji jej neonazistowskich przekonań. Marc Müller jest lokalnym działaczem NPD, partii powszechnie uważanej w Niemczech za neonazistowską. Jego żona Petra kieruje okręgowym Kołem Narodowych Kobiet, jedną z wielu organizacji związanych z NPD.

Prezydent wiedział o tym doskonale, podejmując decyzję, która wywołała burzę w całej Meklemburgii-Pomorzu Przednim, gdzie partia niemieckich neonazistów NPD święci triumfy i rośnie w siłę. Ma w lokalnym parlamencie już sześciu deputowanych, bo w czasie ostatnich wyborów zdobyła rekordowe 7,3 procent głosów.

Zgodnie z sięgającą 1949 roku tradycją prezydent RFN zostaje ojcem chrzestnym siódmego dziecka niejako automatycznie. Takich rodzin jest w Niemczech około 50 tysięcy. Wiele z nich to rodziny tureckie. Do tej pory nie było z tym problemów. Przypadek Müllerów jest jednak wyjątkowy. Także dlatego, że to sami rodzice skierowali petycję do prezydenta, przypominając o tradycji.

W odpowiedzi Wulff przesłał kilka dni temu państwu Müllerom odpowiedni dyplom oraz zwyczajowy czek opiewający na 500 euro.

– Chodzi o dziecko, a nie o rodziców – tłumaczy teraz urząd prezydencki, odpierając zarzuty. Przeciwko decyzji prezydenta protestowały wszystkie frakcje w parlamencie, oczywiście z wyjątkiem NPD. Burmistrz Lalendorfu odmówił nawet wysłania do urzędu prezydenckiego petycji w sprawie małej Müllerówny. A powinien był to uczynić z urzędu, kiedy w rodzinie pojawił się siódmy potomek.

Reklama
Reklama

– Nie należy uhonorowywać ludzi, których celem jest likwidacja demokratycznego państwa prawa – udowadnia Norbert Nieszery, szef frakcji SPD w parlamencie Meklemburgii. Jego zdaniem środowiska neonazistowskie będą się teraz mogły powoływać na gest prezydenta i twierdzić, że ich cele polityczne znajdują uznanie głowy państwa. Wśród tych celów jest nawoływanie Niemców do posiadania licznego potomstwa jako formy przeciwstawienia się skutkom inwazji imigrantów.

– Cieszymy się, że tradycji stało się zadość i prezydent uhonorował córeczkę państwa Müllerów – tłumaczy „Rz” Michael Holzer, rzecznik frakcji NPD w parlamencie Meklemburgii. A wyborcze plakaty z napisami „Ausländer raus” („Cudzoziemcy, wynocha”), rozwieszane między innymi w Löcknitz, w pobliżu Szczecina, gdzie od lat osiedlają się Polacy?

– To zupełnie inny temat – odpowiada rzecznik.

[i]Korespondencja z Berlina[/i]

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1458
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1457
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1456
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama