Komentatorzy nie wahają się twierdzić, że szef rządu lepiej by zrobił, gdyby w ogóle nie zabierał głosu na ten temat, ponieważ to, co powiedział, na pewno nie podziałało uspokajająco ani na Włochów, ani na rynki finansowe.
Dziennik przemysłowców „Il Sole-24 Ore" przypomina słynne powiedzenie Bertolda Brechta, że jeśli komunizm nie pasuje narodowi, należy zmienić naród: Berlusconi powiedział w zasadzie, że jeśli rynki nie odpowiadają Włochom, należy je zmienić.
W wystąpieniu premiera „za dużo było retoryki, za mało patosu". Turyńska „La Stampa" uważa, że było ono „zbędne", a nawet może przynieść „niepożądany skutek".
Rzymska „La Repubblica" przekonana jest, że „lepiej by było, gdyby premier nic nie mówił", ponieważ w tym momencie „pustosłowie jest gorsze od milczenia".
Według „Corriere della Sera" wystąpienie Berlusconiego „było najgorszym sygnałem dla spekulantów", nie było w nim bowiem ani cienia przyznania, że nie tylko z ich winy kraj znalazł się „na skraju przepaści", ale także z powodu błędów rządu.