– Wszystkie opcje wchodzą w grę. Nie pozwolimy, by strach zapanował na naszych ulicach – grzmiał wczoraj szef brytyjskiego rządu David Cameron.
Z Birmingham właśnie napłynęły informacje o śmierci trzech muzułmanów. Mężczyźni w wieku 21 – 31 lat własnymi ciałami bronili miejscowych sklepów przed plądrowaniem, gdy przejechał ich samochód. Kierowca dosłownie staranował ich na chodniku i nie uciekł z miejsca wypadku. Jest oskarżony o zabójstwo z premedytacją. Dwóch zabitych było braćmi. Jeden niedawno się ożenił. Zostawił żonę w czwartym miesiącu ciąży.
Zamieszki w Wielkiej Brytanii trwają już od soboty. Jednak dopiero wczoraj premier Cameron zgodził się, by policja mogła używać gumowych kul i armatek wodnych, jeśli uzna to za stosowne. Do tej pory rząd i policjanci byli oskarżani o zbytnią łagodność wobec bandytów.
– Ta przemoc jest po prostu nie do zaakceptowania i zostanie powstrzymana. Nie pozwolimy na nią w naszym kraju. Część naszego społeczeństwa jest wręcz chora. Wykazuje kompletny brak odpowiedzialności. Tym ludziom pozwala się myśleć, że świat jest im coś winien i że nie ponoszą konsekwencji za swoje działania. Ale ponoszą – mówił Cameron.
Premier ostrzegł, że każdy oskarżony o udział w zamieszkach trafi do więzienia. I że policja będzie publikować zdjęcia sprawców zniszczeń i grabieży uzyskane z kamer ulicznych.