Agencje podają, że zginęła 16-letnia Melissa Blassi, a dziewięcioro innych uczniów jest rannych, w tym dwoje bardzo ciężko, lekarze walczą o ich życie. Media poinformowały, że walka o życie jednej z rannych dziewcząt nie powiodła się, ale szpital zdementował tę informację. Według lekarzy dziewczyna żyje, ale jej stan jest bardzo ciężki.
Sprzeczne doniesienia to rezultat chaosu informacyjnego, jaki zapanował po zamachu.
Dziennik "La Repubblica" podaje na stronie internetowej, że doszło do dwóch eksplozji, które wywołały panikę wśród uczniów. Eksplodowały trzy butle z gazem, umieszczone na murku przy wejściu do żeńskiej szkoły zawodowej. Zostały one zdalnie zdetonowane.
Szkoła, w której kształci się między innymi pracowników opieki społecznej oraz turystyki, znajduje się w pobliżu sądu. Do eksplozji doszło o godzinie 7.45, gdy uczennice wchodziły do placówki.
Szkoła nosi imię Franceski Morvillo Falcone, żony słynnego sędziego Giovanniego Falcone, który wsławił się walką z mafią. Żona zginęła wraz z nim podczas zamachu niemal dokładnie 20 lat temu - 23 maja 1992 ro. Dziś przez Brindisi miała przejść "Karawana Sprawiedliwości", organizowana przez stowarzyszenie Libera promujące walkę z przestępczością.
Według policji coraz więcej jest przesłanek wskazujących na to, że za zamachem stoi mafia z Apulii, czyli Sacra corona unita.
Monti: będziemy walczyć
Premier Monti, przebywający na szczycie G8 w USA, w rozmowie telefonicznej z prezydentem Giorgio Napolitano zapewnił, że jego rząd zamierza stanowczo zwalczać przestępczość i uczyni wszystko, by nie dopuścić do "powrotu pokus wywrotowych w kraju".
Klimat, jaki zapanował we Włoszech, porównuje się do napięcia z początku lat 90., gdy doszło do serii krwawych mafijnych zamachów w kilku miastach.
Rząd Montiego nakazał, by przez cztery najbliższe dni opuszczone zostały flagi do połowy masztu na wszystkich budynkach publicznych.
Prezydent Napolitano nazwał zamach "barbarzyńskim i krwawym atakiem na obywatelską koegzystencję".
Watykan określił to, co się stało jako "akt absolutnie straszny i nikczemny". Rzecznik Stolicy Apostolskiej ksiądz Federico Lombardi zachęcił całe Włochy do "zdecydowanej reakcji w odpowiedzi na przemoc i terrorystyczne prowokacje".
Minister kultury Lorenzo Ornaghi podjął decyzję o odwołaniu w całych Włoszech Nocy Muzeów z soboty na niedzielę.