Prawa Polaków na Litwie odłożone na półkę

Politycy w Wilnie wciąż nie wiedzą, czy kiedykolwiek będą gotowi do spełnienia postulatów mniejszości polskiej.

Publikacja: 12.11.2014 01:00

Flickr/ Yen Baet

Flickr/ Yen Baet

Robert Mickiewicz ?z Wilna

Przed dwoma laty przed 230-tysięczną polską mniejszością na Litwie pojawiła się szansa na rozwiązanie zadawnionych problemów. O to Polacy walczyli ponad 20 lat, a ich postulaty wpisano do programu zawiązanej wówczas koalicji rządzącej i nowego rządu. Do dziś jednak żaden z nich nie został spełniony. Tymczasem litewscy politycy nadal obiecują, że rozwiążą „polskie problemy".

Po wyborach w 2012 r. Akcja Wyborcza Polaków na Litwie po raz pierwszy przekroczyła 5-proc. próg wyborczy. Polaków zaproszono do koalicji rządzącej. Otrzymali kilka ważnych stanowisk w rządzie i władzach Sejmu. Co najważniejsze, ich partnerzy koalicyjni – socjaldemokraci, Partia Pracy oraz ugrupowanie Porządek i Sprawiedliwość – zobowiązali się do spełnienia postulatów AWPL.

Koalicjanci obiecali, że – zgodnie z ramową konwencją o ochronie praw mniejszości narodowych – zostaną rozstrzygnięte sprawy pisowni polskich nazwisk w dokumentach tożsamości oraz nazw ulic (miała obowiązywać pisownia w dwóch językach – po litewsku i po polsku). Polacy mieli też nadzieję, że partnerzy życzliwie potraktują problemy polskiej oświaty.  Jednak już wówczas politycy AWPL ostrożnie oceniali szanse na wypełnienie tych obietnic. „System polityczny na Litwie nie jest ustabilizowany i czasami politycy zachowują się dwulicowo" – mówił przed dwoma laty lider AWPL Waldemar Tomaszewski. Niestety, miał rację. W sierpniu tego roku AWPL opuściła koalicję i stała się partią opozycyjną.

Litewscy politycy liczą się z Polakami tylko wtedy, gdy potrzebują głosów ich posłów

– Te obietnice nie były słowami rzuconymi w luźnej rozmowie. Program rządu na Litwie ma status ustawy i musi być realizowany. Tak się nie stało. To chyba specyfika Litwy, że partie z koalicji rządowej głosowały razem z partiami opozycyjnymi przeciwko naszemu projektowi ustawy o mniejszościach narodowych – mówi dziś w rozmowie z „Rz" Waldemar Tomaszewski. Postawę koalicjantów AWPL tłumaczy tym, że polska partia nie była w tej koalicji języczkiem u wagi. – To była trudna koalicja. Ma wystarczająco głosów i bez naszej ośmioosobowej frakcji. To paradoks, ale mieliśmy większy wpływ, gdy we wcześniejszych koalicjach z naszym udziałem posiadaliśmy tylko dwóch posłów. Tyle że wtedy liczył się każdy głos, więc udało się przeforsować przychylną dla szkół polskich ustawę o oświacie (niestety, zmienioną w minionej kadencji), zwiększyć finansowanie szkół mniejszości narodowych – mówi prezes AWPL.

Redaktor naczelny gazety „15 min" Rimvydas Valatka uważa, że taka sytuacja była zaplanowana już w chwili przystąpienia AWPL do koalicji. – Moim zdaniem premier Algirdas Butkevičius po prostu nie rozumie, na ile sprawy mniejszości narodowych są ważne dla naszego państwa. W ogóle wśród polityków tej koalicji rządzącej są zaledwie pojedyncze osoby, które to rozumieją. Reszta jest pod wpływem narodowców. Ale również AWPL włożyła zbyt mało wysiłku w przełamywanie oporu koalicji. Wydaje mi się, że zbytnio zajmowali się sprawami ogólnokrajowymi, na przykład energetyką, zamiast mocniej naciskać na premiera i partnerów – uważa wpływowy komentator.

Byli partnerzy Polaków w koalicji zapewniają, że koalicja nadal zajmuje się sprawami mniejszości narodowych. – Te sprawy są w toku. Sejm stale nad nimi pracuje – zapewnia Rz" Petras Gražulis, przewodniczący sejmowej frakcji partii Porządek i Sprawiedliwość. Jednak zapytany, dlaczego dwa lata rządów koalicji nie wystarczyły dla przyjęcia kilku ustaw, przyznał, że „w społeczeństwie jest negatywne nastawienie do postulatów AWPL. A my, politycy, musimy słuchać, co myślą nasi wyborcy na ten lub inny temat". Zapytany, czy kiedykolwiek Litwa zrealizuje postulaty polskiej mniejszości, lakonicznie odparł: „trudno powiedzieć".

Również starosta sejmowej frakcji Partii Pracy Vytautas Gapšys zapewnia, że mimo wycofania się AWPL z koalicji rząd nadal zajmuje się problemami mniejszości.

„To nieprawda, że sprawy mniejszości narodowych są mało ważne dla naszej koalicji. Stale pracujemy nad rozstrzygnięciem tych kwestii. Ale to nie jest takie proste. Są bardzo różne zdania, jak to trzeba zrobić. Są to sprawy delikatne, wymagają poważnej, dłuższej dyskusji. Pewne kroki już zostały poczynione. Został powołany Departament ds. Mniejszości Narodowych przy Rządzie. On właśnie będzie bezpośrednio zajmował się tymi sprawami. Ja osobiście byłbym bardzo zadowolony, gdyby wszystkie te sprawy  zostały pomyślnie rozstrzygnięte do końca kadencji" – powiedział „Rz" Vytautas Gapšys. Także jeden z liderów socjaldemokratów, największej rządzącej partii, wiceprzewodniczący Sejmu Gediminas Kirkilas przekonuje nas, że „komisje sejmowe stale pracują nad tymi ustawami. Program rządu zostanie wykonany".

Robert Mickiewicz ?z Wilna

Przed dwoma laty przed 230-tysięczną polską mniejszością na Litwie pojawiła się szansa na rozwiązanie zadawnionych problemów. O to Polacy walczyli ponad 20 lat, a ich postulaty wpisano do programu zawiązanej wówczas koalicji rządzącej i nowego rządu. Do dziś jednak żaden z nich nie został spełniony. Tymczasem litewscy politycy nadal obiecują, że rozwiążą „polskie problemy".

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 820
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 819
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 818
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 817
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 816