Problem powstał dwa tygodnie temu, gdy koalicja pięciu partii popierających nową ekipę Arsenija Jaceniuka zapowiedziała zerwanie z dotychczasową neutralnością kraju. Jej absolutnym priorytetem ma być przystąpienie Ukrainy do NATO. W tym celu prezydent Petro Poroszenko może nawet rozpisać referendów. Władze w Kijowie uważają, że tylko pakt może trwale ochronić kraj przed agresją ze strony Rosji.

Tyle że sojusz o członkostwie Ukrainy w ogóle nie chce słyszeć. Okazją do podjęcia dyskusji na ten temat było wtorkowe spotkanie w Brukseli szefów dyplomacji 28 państw NATO. Ale tej okazji nie wykorzystano.

– Chcemy uniknąć rozmów w tej sprawie. Nikt nie uważa, aby to był dobry pomysł. Doprowadziłoby to do jeszcze większego zaostrzenia konfliktu na wschodzie Ukrainy – powiedział AFP natowski dyplomata.

Ambasador USA przy NATO Douglas Lute przyznaje: sojusz nie będzie występował o nowych członków. To poszczególne kraje muszą wystąpić o członkostwo.

Najbardziej przeciwne dyskusji o przystąpieniu Ukrainy do sojuszu są jednak Niemcy i Francja. Kanclerz Merkel przyjęła co prawda ostatnio ostrą postawę wobec Władimira Putina, ale nieoficjalnie wiadomo, że i ona uważa pomysł Poroszenki organizacji referendum za „niedorzeczność".

– Członkostwa Ukrainy w NATO nie ma dziś w planie – przyznaje szef klubu CDU w Bundestagu Michael Grosse-Broemer.

– Jesteśmy za współpracą między sojuszem i Ukrainą, ale nie za członkostwem – potwierdza szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier. A jego francuski odpowiednik Laurent Fabius dodaje: – W ostatnich dniach z Kijowa nadeszło wiele oświadczeń, które nie okazały się pomocne.

Niemcy i Francja już na szczycie w Bukareszcie w 2008 r. zablokowały starania Ukrainy o przystąpienie do NATO. Wówczas za takim rozwiązaniem opowiadała się Polska, ale teraz nawet nasz kraj jest w  tej sprawie o wiele bardziej wstrzemięźliwy.

W tej sytuacji sekretarzowi generalnemu NATO Jensowi Stoltenbergowi pozostało tylko zachować pozory, że Rosja nie ma prawa weta w sprawie przystąpienia Ukrainy do paktu.

– Prowadzimy politykę otwartych drzwi. Nikomu nie damy żadnych gwarancji, że Ukraina nie przystąpi do sojuszu – oświadczył Norweg.

Ale NATO zawiodło Ukraińców i w innej sprawie: dostawy broni. Także w tej sprawie sojusz nie przyjął żadnego oświadczenia. Ministrowie zdecydowali jedynie o powołaniu skromnych funduszy na modernizację ukraińskiej armii.

– To pokazuje, że zaangażowaniu Zachodu po stronie nowych władz ukraińskich ma bardzo poważne ograniczenia – przyznaje natowski dyplomata cytowany przez AFP.