Reklama

Wielka Brytania chce twardo rozmawiać z Rosją

Wielka Brytania przejmuje od Polski przywództwo tych krajów Unii, które chcą twardo rozmawiać z Putinem.

Aktualizacja: 26.02.2015 06:05 Publikacja: 25.02.2015 23:01

David Cameron ma coraz większe szanse na zwycięstwo w wyborach do Izby Gmin w maju

David Cameron ma coraz większe szanse na zwycięstwo w wyborach do Izby Gmin w maju

Foto: AFP

Najbardziej spektakularną inicjatywą ogłoszoną przez premiera Davida Camerona jest wysłanie na zachodnią Ukrainę 75 brytyjskich instruktorów z zadaniem przeszkolenia ukraińskich wojsk. Do tej pory poza malutką Litwą żaden kraj Unii, w tym Polska, nie ośmielił się bezpośrednio wesprzeć ukraińskiej armii.

– To nie jest dostawa broni, ale przecież prowadzi do tego samego: umocnienia sił zbrojnych Ukrainy – mówi David Clark, dyrektor Russia Foundation w Londynie.

Twardych inicjatyw Camerona wobec Moskwy jest jednak więcej. Premier zapowiedział, że jeśli rosyjscy separatyści w dalszym ciągu będą łamać rozejm w Donbasie, Londyn zacznie forsować zasadnicze zaostrzenie unijnych sankcji przeciw Moskwie.

– Mam nadzieję, że Unia odpowie na taką agresję nowymi sankcjami, łącznie z sankcjami sektorowymi, które mocno uderzą w rosyjską gospodarkę. Ale jeśli to się okaże niemożliwe, będziemy szukali innych rozwiązań. Odłączenie Rosji od systemu SWIFT to duża sprawa, ale jest w tym pewna logika – ostrzegł Cameron.

Utrata przez Moskwę dostępu do systemu wymiany informacji między bankami SWIFT oznaczałaby paraliż całego rosyjskiego systemu finansowego. Miesiąc temu premier Dmitrij Miedwiediew ostrzegł, że spowodowałoby to bardzo poważne zaostrzenie konfliktu między Rosją i Zachodem.

Reklama
Reklama

Cameron postawił także Royal Air Force w stan gotowości na wypadek, gdyby rosyjskie samoloty w dalszym ciągu naruszały brytyjską przestrzeń powietrzną. Dodatkowe fundusze otrzyma BBC na nadawanie programów dla republik bałtyckich. Mają kontrować propagandę Kremla skierowaną do tamtejszej ludności rosyjskojęzycznej.

Już kilka tygodni temu brytyjskie władze zdecydowały się na zasadnicze zaostrzenie relacji z Moskwą, rozpoczynając proces w sprawie zamordowania w 2006 r. w Londynie byłego oficera rosyjskich służb specjalnych FSB, który po przejściu na stronę Zachodu zaczął ujawniać powiązania między władzami Rosji a zorganizowanymi grupami przestępczymi. Kilka dni temu na sali sądowej wyszło na jaw, że Wiktor Iwanow, jeden z najbliższych współpracowników Putina w latach 90. w Petersburgu, utrzymywał bliskie kontakty z mafią sprowadzającą narkotyki z Kolumbii do zachodniej Europy. Dziś jest szefem federalnej służby do zwalczania narkomanii.

– Stosunki brytyjsko-rosyjskie od lat nie były tak złe. Cameron zdecydował się na ich dalsze zaostrzenie, wspierając Ukrainę, bo powstało wrażenie, że Wielka Brytania została odsunięta od negocjacji z Putinem przez Niemcy. Przed majowymi wyborami do Izby Gmin Cameron nie może sobie na to pozwolić, tym bardziej że rozejm wynegocjowany przez Merkel w Mińsku się załamuje – mówi „Rz" John Lough z Królewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

W opublikowanym parę dni temu raporcie Izba Lordów wytyka rządowi „pasywność" i „brak wyobraźni" w konflikcie ukraińskim. Przypomina, że Londyn zobowiązał się w układzie z Budapesztu z 1994 r. chronić integralność terytorialną Ukrainy, czego nie zrobił.

W Warszawie nowa inicjatywa Brytyjczyków jest przyjmowana ostrożnie.

– To dobry sygnał, bo do tej pory poza Niemcami żaden z wielkich krajów Unii nie angażował się mocno na Ukrainie – mówi „Rz" Olaf Osica, dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich.

Reklama
Reklama

Ale polskie źródła dyplomatyczne ostrzegają: jeśli działania Brytyjczyków będą nadmiernie radykalne, nie poprzemy ich bezwarunkowo. Raczej postaramy się grać między Berlinem i Londynem. W przeszłości Brytyjczycy zbyt często traktowali nasz kraj instrumentalnie, byle wzmocnić swoją pozycję wobec Niemców i Francuzów.

Po porażce referendum w sprawie niepodległości Szkocji Cameron jest z pewnością na fali, może sobie pozwolić na większą asertywność w polityce zagranicznej. Torysi mają też duże szanse na utrzymanie się u władzy po majowych wyborach: najnowszy sondaż dla tygodnika „Observer" daje im 35 proc. wobec 33 proc. dla laburzystów. Po latach trudnych reform Brytyjczycy zaczynają doceniać odbicie brytyjskiej gospodarki. Kampania przeciw imigrantom pozwoliła także Cameronowi zmarginalizować populistyczną Partię Niepodległościową Zjednoczonego Królestwa (UKIP), której notowania spadły do 7 proc. Jednocześnie poparcie dla pozostania kraju w Unii (45 proc. wobec 35 proc. dla opuszczenia Wspólnoty) osiągnęło najwyższy poziom od lat. David Cameron chce zorganizować w tej sprawie referendum w 2017 r.

Próbując przeforsować w Radzie UE ostrzejsze sankcje wobec Rosji, Londyn będzie mógł liczyć na poparcie Polski, republik bałtyckich, Holandii, Danii, być może także Szwecji. Ale na potężną grupę przeciwników ostrego kursu wobec Moskwy składają się m.in. Włochy, Grecja, Węgry, Austria, Czechy, Słowacja, Cypr. W tej sytuacji arbitrem tego, co zrobi Wspólnota, mogą się znów okazać Niemcy wsparte przez Francję.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1434
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1433
Świat
„Rzecz w tym”: Polityka siły. Trump zmienia globalne reguły gry
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1432
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1431
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama