Propozycję przekazali wojskowi, ale tylko oddziałom Sektora znajdującym się na froncie w pobliżu Mariupola. Podczas nocnej narady zaproponowano członkom ugrupowania podporządkowanie się Gwardii Narodowej albo rozjechanie się do miejsc zamieszkania, by tam zgłosić się do wojskowych komend uzupełnień. Prawy Sektor kategorycznie odmówił.
– Chcą nas rozpędzić po różnych oddziałach. A przecież my jesteśmy zwartą formacją, mamy własne oddziały zwiadu czy saperów – powiedział „Rz" przedstawiciel Prawego Sektora Artiom Skoropadski.
„Cywile i wojskowi to dwie różne rzeczy. Jeśli chcą walczyć, niech wstępują oficjalnie (do armii)" – powiedział z kolei przedstawiciel dowództwa w Mariupolu Oleg Suszynski.