Właśnie na ten dzień jego córka i dziś przewodnicząca skrajnie prawicowego ruchu Marine Le Pen zwołała nadzwyczajne spotkanie władz partii. Co zrobić z ojcem, to dla niej wyjątkowo trudny dylemat.
Konflikt wybuchł w ubiegłym tygodniu, gdy w wywiadzie telewizyjnym 86-letni Le Pen powtórzył zdanie, które oburzyło całą Francję już 25 lat temu: „Nazistowskie komory gazowe były szczegółem historii". To samo stwierdzenie powtórzył w czwartek w skrajnie prawicowym periodyku „Rivarol".
– Nie jestem typem człowieka, który zmienia poglądy – tłumaczył Le Pen.
Uznał także, że marszałek Petain, szef państwa Vichy kolaborującego z nazistowskimi Niemcami, został po wyzwoleniu „bardzo surowo potraktowany".
Co gorsza, Jean-Marie wbrew swojej córce zapowiedział, że wystartuje w grudniu w wyborach regionalnych na czele listy w Alpach-Prowansji-Lazurowym Wybrzeżu, jednym z bastionów ruchu, w którym otrzymał w przeszłości aż 28 proc. głosów.
– Jean-Marie Le Pen znalazł się między polityką spalonej ziemi a samobójstwem politycznym – oświadczyła jego córka. – Jego rola jako honorowego przewodniczącego nie upoważnia go do niszczenia całego Frontu Narodowego poprzez brutalną prowokację, która ma mi zaszkodzić, ale która, niestety, zadaje jednocześnie cios całemu ruchowi – dodała.
Sam Jean-Maria deklarację córki uznał za zdradę.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
– Do tej pory Marine tolerowała Jeana-Marie, bo jego obecność była dla niej wygodna. Dzięki temu miała zapewnione poparcie tradycyjnego elektoratu FN, a jednocześnie mogła walczyć o nowych zwolenników, łagodząc linię polityczną ruchu. Ale po ostatnich wypowiedziach jej ojca tego dłużej nie da się już utrzymać – uważa Bruno Cautres, politolog z paryskiej uczelni Sciences Po.
Pod kierunkiem Marine Le Pen FN w maju w wyborach do europarlamentu zdobył najwięcej głosów ze wszystkich francuskich ugrupowań. Dobrze wypadł także w pierwszej turze wyborów departamentalnych w marcu. Jednak już w drugiej turze, gdy potrzebne było poparcie bardziej umiarkowanej części elektoratu dla zdobycia konkretnych mandatów, Front poniósł porażkę. Marine Le Pen nie chce, aby taka sytuacja powtórzyła się w drugiej turze wyborów prezydenckich w 2017 r., do której ma spore szanse przejść.
Czy zdecyduje się jednak na jego wyrzucenie z partii, nie jest pewne. Statut ugrupowania nie precyzuje, w jaki sposób można potraktować honorowego przewodniczącego. Nie jest więc wykluczone, że Marine Le Pen postawi na bardziej kompromisowe rozwiązanie: zmianę statutu partii na jego kongresie w 2017 r., tuż przed decydującą rozgrywką o Pałac Elizejski.