Lidia Jermoszyna, przewodnicząca Centralnej Komisji Wyborczej, wypowiedziała się w państwowej telewizji w sprawie zapowiedzianych na 11 października wyborów prezydenckich.

Skupiła się na konkurentce pozostającego od 21 lat u władzy Aleksandra Łukaszenki Tatianie Korotkiewicz z ruchu obywatelskiego „Mów prawdę”.

- Kobieta może i będzie człowiekiem wpływowym, ale tak czy owak będzie się zajmowała tradycyjnymi dziedzinami, może przewodzić edukacji czy kulturze. Ale „baćką” [tak określa się prezydenta Białorusi, jedynym do tej pory był Łukaszanko - red.] powinien być mężczyzna, takim ojcem narodu - powiedziała Jermoszyna, cytowana przez rosyjską agencję Ria-Nowosti. Zapewniła, że nie ma koniecznie na myśli Łukaszenki.

Jermoszyna uważa, że kampania przed wyborami prezydenckimi nie powinna wyglądać jak show (w stylu amerykańskim, jak można się domyślać). Bo Białoruś to kraj konserwatywny „w pozytywnym tego słowa znaczeniu”, a kandydat na prezydenta powinien się prezentować godnie, jako ten, co może więcej niż zwykły człowiek, jako lepszy pod względem moralnym i profesjonalnym.

Chęć rywalizowania z Łukaszenką poza Tatianą Korotkiewicz ogłosili na razie także Anatolij Lebiedźka, wieczny opozycjonista i szef Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, szef Partii Liberalno-Demorkatycznej Siergiej Gajdukiewicz, lider antyłuszankowskiej lewicy (wcześniej komunista) Siergiej Kalakin i bezrobotny Jurij Szulgan. Opozycji nie udało się dogadać w sprawie wspólnego kandydata.