- Cieszymy się, że o tak ważne stanowisko walczy polityk, którego korzenie sięgają naszej miejscowości – mówi „Rz" wójt Słopnic Adam Sołtys.

Malowniczo położona miejscowość, u stóp Mogielnicy, jest zarazem gminą, mającą 6,5 tysiąca mieszkańców. W drewnianym domu z numerem 215, położonym w centralnym miejscu, u zbiegu głównych dróg, mieszkała przed kilkudziesięcioma laty rodzina Sandersów.

- Został zburzony dopiero w latach 90., doskonale go pamiętam – podkreśla wójt.

Ze Słopnic w 1921 roku, w wieku 17 lat, wyemigrował do Stanów Zjednoczonych Eliasz Sanders, potem zwany Elim, ojciec urodzonego w 1941 roku Bernarda, zwanego Berniem, który teraz stara się zostać kandydatem demokratów na następcę Baracka Obamy. Idzie mu dobrze, o włos przegrał z Hillary Clinton w pierwszym starciu w Iowie, a w prawyborach w New Hampshire, które odbędą się we wtorek, uchodzi za faworyta.

Dwa i pół roku temu do urzędu gminy Słopnice (w województwie małopolskim) zatelefonował urzędnik z polskiego MSZ i zapowiedział przyjazd ważnego gościa z zagranicy. Gdy później padło jego nazwisko, władze gminy rozpoczęły poszukiwania dokumentów dotyczących rodziny Berniego Sandersa, senatora ze stanu Vermont.

- Najstarsi ludzie pamiętali tę rodzinę, choć już oczywiście nie ojca senatora, bo wyjechał stąd prawie sto lat temu. Udało się znaleźć zdjęcie domu, trochę dokumentów, w tym akt zgonu babci senatora, i szkolne dokumenty siostry ojca, która tu została i wraz ze swoją rodziną została zamordowana w czasie Holokaustu, w 1942 roku – opowiada Adam Sołtys.

Bernie Sanders, który pojawił się w miejscowości w sierpniu 2013 roku, dostał wszystkie zebrane pamiątki, pięknie zapakowane.

- To bardzo sympatyczny człowiek, ciepły, wesoły, łatwo nawiązuje kontakt, zna nawet parę zwrotów grzecznościowych po polsku – mówi wójt, który oprowadzał Sandersa po Słopnicach. Senator najbardziej interesował się edukacją i służbą zdrowia, co trochę zaskoczyło gospodarzy, ale jak dwa miesiące później prezydent Obama próbował przeforsować reformę ubezpieczeń społecznych, a Sanders go bardzo popierał, to zrozumieli dlaczego. - Mówił nam, że nasze wodociągi, drogi, sale gimnastyczne nie różnią się bardzo od amerykańskich. Pewnie było w tym trochę kurtuazji – śmieje się Adam Sołtys.

Sandersowie to jedna z dziesięciu rodzin żydowskich, która przed drugą wojną mieszkała w Słopnicach. Żydzi stanowili tu trochę ponad 1 proc. ludności, niewiele w porównaniu z wieloma polskimi miejscowościami. I ich liczba malała. W roku 1900 było ich około stu, w 1920 (czyli zaraz przed emigracją ojca i stryja Berniego Sandersa) – 40, a w 1930 już tylko 35. Wszyscy, których została tu druga wojna, zostali zamordowani. W tym siostra ojca i jego przyrodni brat.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Matka ojca, babcia amerykańskiego polityka, zmarła przed wojną, w 1934 roku, i została pochowana na cmentarzu żydowskim w oddalonej 12 km Limanowej, z którego niewiele pozostało. Nie ma też śladu po jej grobie. Inny stryjowie Berniego Sandersa wyprowadzili się przed wojną – jeden do Warszawy, drugi do Krakowa. Znaczna część jego rodziny, która pozostała w Polsce, została wymordowana przez Niemców.

Żydzi ze Słopnic zajmowali się głównie handlem i krawiectwem, choć był i jeden rolnik. Piekarnia żydowska stała w miejscu, gdzie dziś jest urząd gminy. Były tu prowadzone przez Żydów szynki oraz sklepy. Jeden z nich, wielobranżowy, prowadziła na parterze swojego domu rodzina Sandersów.