Wielu Polaków rozczuliło krowie love story. Jałówka zdecydowała się wieść żywot wśród żubrów, i choć zatroskani o czystość żubrzej krwi leśnicy niechętnym okiem patrzą na krowę w stadzie dzikich zwierząt, na razie żyje jej się nieźle.
Skrajnie odmiennego wyboru dokonał niemiecki łoś. W Brandenburgii niedaleko Poczdamu dołączył do stada poczciwych Muciek.
Czuł się wśród nich bezpiecznie, pasł się spokojnie, a nawet ucinał sobie drzemki. Spędził tam jednak tylko kilka dni.
Rolnicy, właściciele krów, zdecydowali się na usunięcie nieproszonego gościa, głownie z obawy, że staranuje ogrodzenie i umożliwi krowom ucieczkę.
Łosia uśpiono specjalnym zastrzykiem i wywieziono go do lasu. Naukowcy z wyższej uczelni w pobliskim Eberswalde skorzystali z okazji i założyli zwierzęciu obrożę z nadajnikiem GPS, by móc śledzić dalsze poczynania łosia.