Prywatna uczelnia poinformowała już, że rozpocznie postępowanie wyjaśniające w związku z pojawieniem się takich zarzutów.

Japońscy internauci zauważają, że jest ironią losu, iż informacje takie pojawiają się po tym, jak premier Japonii Shinzo Abe zobowiązał się do zwiększenia odsetka kobiet podejmujących aktywność zawodową.

Dziennik "Yomiuri Shimbun", powołując się na anonimowe źródła twierdzi, że przedstawiciele uczelni zawarli "milczące porozumienie", którego celem było zaniżenie liczby studentek na uczelni w związku z obawami, że kobiety te nie podejmą aktywności zawodowej i nie zostaną lekarzami.

- Wiele studentek kończy karierę medyczną, by rodzić i wychowywać dzieci - twierdzi informator gazety.

W 2010 roku, przed rozpoczęciem procederu zaniżania wyników egzaminów kandydatek na studia, odsetek kobiet wśród studentów na uczelni wynosił ok. 40 proc.

Tymczasem w tym roku na 171 przyjętych na uczelnię tylko 30 stanowiły kobiety.

Zwiększenie aktywności zawodowej kobiet było jednym z celów, jakie stawiał sobie rząd Shinzo Abe od kilku lat. Według różnych danych obecnie w Japonii tylko 12,4 proc. parlamentarzystów, wyższych urzędników i członków kadry zarządzającej stanowią kobiety.