Urządzenie zawierające substancję radioaktywną zginęło przed kilkunastoma dniami z półciężarówki, którym było przewożone.

Władze przyznają, że substancja radioaktywna, znajdujące się w urządzeniu, może doprowadzić do "groźnego skażenia" jeśli urządzenie będzie "niewłaściwie rozmontowane".

Istnieją również obawy, że zaginione urządzenie może zostać wykorzystane do sporządzenia tzw. brudnej bomby (bomby zawierającej materiał radioaktywny) jeśli wpadnie w niewłaściwe ręce.

Władze przyznają, że urządzenie zaginęło, ale jednocześnie uspokajają, że "sytuacja jest pod kontrolą".

Zaginione urządzenie jest wykorzystywane w radiografii przemysłowej - należy do firmy, która przeprowadza inspekcje i kalibrację sprzętu dla firm działających w branży gazowej, naftowej i innych firm z sektora przemysłu ciężkiego.

Urządzenie zawiera radioaktywny izotop iryd-192, który może być wykorzystany jako broń, jeżeli zostanie połączony z konwencjonalnym ładunkiem wybuchowym. Nie jest jasna jak dużo radioaktywnego irydu znajdowało się w zaginionym urządzeniu.

Bezpośredni kontakt z irydem-192 może doprowadzić do śmierci osoby, która jest wystawiona na jego działanie już po kilku godzinach - zauważa BBC.

Malezyjska policja i media opisują, że urządzenie było przewożone półciężarówką po ulicach stolicy kraju Kuala Lumpur. Po wykorzystaniu go w zakładzie na przedmieściach miasta, kierowca pojazdu zawiózł je do kolejnego miejsca, gdzie miało zostać użyte. Po przyjeździe zorientował się jednak, że na pace pojazdu brakuje urządzenia.

Podejrzewa się, że zaginione urządzenie mogło spaść z ciężarówki w czasie jazdy. Mogło też jednak zostać ukradzione.