Dwuletni Abdullah Hassan urodził się z ciężką chorobą mózgu, jedną z postaci hipomielinizacji.
Muhammad Hussein urodził się w Jemenie, skąd, gdy miał 8 miesięcy, rodzina uciekła przed wojną do Kairu. Ponieważ ojciec chłopca jest urodzonym w Jemenie Amerykaninem, dziecko ma obywatelstwo amerykańskie.
Dzięki temu ojciec chłopca, 22-letni Ali Hussein, mógł zawieźć syna do USA - rodzina liczyła, że tamtejszym lekarzom uda się uratować chłopca. Matka Muhammada miała dołączyć później.
Lekarze w kalifornijskiej klinice orzekli jednak, że stan dziecka jest już beznadziejny i dla dwulatka nie ma ratunku. Dlatego matka chłopczyka, Shaima Swileh, stara się o zezwolenie na wjazd do Stanów Zjednoczonych.
Otrzymała jednak odmowę z Departamentu Stanu. Władze powołały się na przepisy wprowadzone przez administrację Donalda Trumpa. "Travel ban", przepisy zakazujące wjazdu do USA, obejmują obywateli Iranu, Korei Północnej, Wenezueli, Libii, Somalii, Syrii i Jemenu.
Lekarze orzekli, że transport dziecka z powrotem do Egiptu niemal na pewno skończyłby się jego śmiercią.
Urzędnik departamentu stanu, którego pytano o losy tego szczególnego przypadku, nie chciał rozmawiać ze względu na poufność danych. Zapewnił jedynie, że urząd "robi wszystko, aby ułatwić legalne podróżowanie do USA zagranicznych gości".
- Jesteśmy również w pełni zaangażowani w realizację amerykańskich przepisów imigracyjnych oraz w zapewnienie integralności i bezpieczeństwa granic naszego kraju - powiedział urzędnik.
Członkowie Rady Stosunków Amerykańsko-Islamskich (Council on American – Islamic Relations, CAIR), która zabiegała o możliwość przyjazdu do USA matki umierającego chłopca, odmowę ocenili jako "skrajnie okrutną".