Do incydentu doszło w niedzielę w gęsto porośniętym lesie w gminie Postiglione nieopodal Salerno. 55-letni ojciec i 34-letni syn polowali na dziki. W pewnym momencie psy myśliwych zaczęły szczekać, sygnalizując obecność zwierzyny. Słysząc odgłos uciekających dzików i widząc poruszający się cień, 34-latek wymierzył i wypalił.

Pocisk trafił w brzuch 55-letniego Martino Gaudioso. Gdy syn zorientował się, że postrzelił swego ojca, próbował ratować mu życie - bez rezultatu. - Myślał, że trafił dzika, ale postrzelił swego ojca. Natychmiast zaczął wzywać pomoc. Był całkowicie zdruzgotany - powiedział funkcjonariusz miejscowej policji.

34-letni myśliwy został zatrzymany pod zarzutem nieumyślnego spowodowania śmierci.

Według miejscowych mediów, ojciec i syn przebywali na terenie parku narodowego, w którym polowanie jest zabronione. Policja zatrzymała broń myśliwych.

W reakcji na doniesienia z Postiglione przewodnicząca Włoskiej Ligi Obrony Zwierząt i Środowiska Michela Vittoria Brambilla oświadczyła, że władze muszą przestać traktować wysoką liczbę przypadków śmierci i odnoszenia ran podczas polowań jako coś naturalnego i nie do uniknięcia. - Należy skończyć z Dzikim Zachodem w lasach - podkreśliła.

W październiku 2018 r. włoski minister środowiska Sergio Costa wzywał do wprowadzenia zakazu polowań w niedzielę. Apel był reakcją na śmierć 18-latka, zastrzelonego na polowaniu. W tym samym miesiącu we Włoszech w podobnych okolicznościach podczas polowań zginęły jeszcze dwie osoby - 56-latek i 20-latek.