Polowanie odbywało się po północy w okolicach Zaręby w powiecie lubańskim. Polowali tam, teoretycznie na dziki, myśliwi z wrocławskiego koła Róg, którzy tam właśnie mają swój rejon.
Strzał padł około 1 w nocy, na tyle blisko zabudowań, że obudził właścicieli koni przebywających na pastwisku w odległości mniejszej niż 150 m od zabudowań.
Właściciele znaleźli martwą klacz, która, zanim padła, staranowała ogrodzenie.
Sprawa została z głoszona na policję. Ponieważ polowanie koła Róg zostało zgłoszone, policjanci dotarli do myśliwych i zgodnie z przepisami zabezpieczyli ich broń. Nikt z polujących nie przyznawał się do oddania strzału, aż do momentu wydobycia z ciała martwej klaczy pocisku, który w tej sytuacji powinien zostać przekazany do badań balistycznych.
Dopiero wtedy do oddania strzału przyznał się myśliwy z Wrocławia. Tłumaczył, że myślał, iż strzela do dzika.
Wartość zastrzelonego zwierzęcia właściciele oceniają na 14 tys. zł. Postępowanie w sprawie śmierci konia prowadzi prokuratura. Będzie sprawdzać, z jakiej odległości oddano strzał - minimalna to 150 metrów, a ponadto, czy myśliwy zgodnie z przepisami rozpoznał cel, do którego strzelał.
Mężczyzna został zawieszony w prawach członka koła. Niezależnie od ustaleń śledczych i ewentualnego wyroku będzie musiał zapłacić za szkody - wartość konia, utylizację jego ciała i naprawienie szkód.