W całej Polsce z nieba leje deszcz i sypie śnieg. Woda z wiader leje się tylko w Szczecinie.
Najtrudniejsze warunki będą na południu Polski. Śnieżyc powinni się spodziewać podróżujący po Śląsku, Małopolsce, województwach: świętokrzyskim i lubelskim. Na Podkarpaciu na drogach wieczorem może leżeć nawet 30 cm warstwa śniegu. Mogą się tworzyć nawet zaspy śnieżne. Kierowcy powinni zaopatrzyć swoje samochody w łańcuchy na kołach.
Po południu większe opady śniegu spodziewane są w Podlaskiem, Lubelskiem i na Mazowszu.
Śnieżycom będzie towarzyszył silny wiatr - w porywach osiągający prędkość od 20 do 50 kilometrów na godzinę, a na Podkarpaciu nawet 80 kilometrów na godzinę. Wiatr może powodować na południu Polski zamiecie śnieżne, a w pozostałych rejonach także uszkodzenia budynków, dachów oraz łamanie drzew.
Temperatura nigdzie nie przekroczy 5 st. C.
Zawieje i zamiecie śnieżne towarzyszą nawet mieszkańcom Europy południowej. Najtrudniejsza sytuacja panuje w Portugalii i Hiszpanii, gdzie opady praktycznie sparaliżowały ruch na drogach.
Śnieg pada też w Belgii i Wielkiej Brytanii. To największe opady na Wyspach o tej porze roku od ponad 20 lat.
W Rzymie na ulicach leżą setki powyrywanych drzew, woda płynie zalanymi ulicami. Jest to efekt ulewy i wiatru, szalejących minionej nocy. Deszcz lał prawie trzy dni bez przerwy i wciąż zapowiadane są dalsze opady.
W regionach Umbria i Marche, na północ od stołecznego regionu Lacjum, ulewy przeplatają się ze śniegiem. Śnieg pada też w Toskanii.
W prawie całych Włoszech jest zimno i wieje porywisty wiatr. Przez wiele godzin zerwane były połączenia morskie z wieloma wyspami na południu kraju, między innymi z Ischią i Procidą.
W lany poniedziałek spodziewaliśmy się raczej młodzieży z wiadrami wody.
Śmigus-dyngus oznaczał kiedyś dwa odrębne zwyczaje - śmigus to smaganie rózgami po nogach i udach, dyngus - oblewanie wodą i zbieranie datków stanowiących wielkanocny "okup".
W Poniedziałek Wielkanocny panowie oblewali wodą panie, a we Wtorek Wielkanocny, zwany trzecim świętem wielkanocnym - panie oblewały panów.
W miastach korzystano ze śmigusa-dyngusa bardzo skromnie, spryskując panny najwyżej wodą różaną. Na wsiach w ruch szły wiadra i kubły. Przemoczona odzież i mokre włosy świadczyły o powodzeniu panny.