Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis zezwalający na usunięcie płodu obarczonego poważnymi wadami jest niekonstytucyjny, tym samym wprowadził niemal całkowity zakaz legalnej aborcji. Ponad 90 procent zabiegów usunięcia ciąży w Polsce odbywało się z tego powodu.

Protesty przeciwko wyrokowi trwają m.in. w Katowicach, Poznaniu, Wrocławiu, Krakowie i w ponad 50 innych miastach. Tam uczestnicy spotykają się na ogół w okolicach siedzib Prawa i Sprawiedliwości. Największy trwa w Warszawie, gdzie demonstrujący, podobnie jak wczoraj, zgromadzili się w okolicach willi Jarosława Kaczyńskiego na Żoliborzu.

Właśnie przed domem lidera partii rządzącej doszło dzisiejszej nocy do starć demonstrantów z policją, która w reakcji na ataki kamieniami użyła wobec nich siły i gazu pieprzowego.

Wczoraj zatrzymano 15 osób, policja przekonywała, że powodem jest łamanie przepisów obowiązujących podczas pandemii, głównie zakazu zgromadzeń.

Policyjny kordon wokół willi Kaczyńskiego

Podobnie jak wczoraj, ulice wokół domu Kaczyńskiego są szczelnie otoczone radiowozami. Przez cały dzień do Warszawy zjeżdżały policyjne posiłki spoza stolicy. Według relacji świadków o 19, gdy protest na Żoliborzu się zaczynał, policjantów pilnujących domu Kaczyńskiego było kilkuset - więcej niż protestujących. Na miejsce jednak wciąż docierają kolejni uczestnicy. Obecnie zgromadzenie jest już liczniejsze niż wczoraj.

Wśród protestujących są zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Wszyscy wznoszą hasła dotyczące wolności wyboru kobiety i sprzeciwu wobec ingerencji władzy w tak delikatną sferę życia.

Podobnie jak wczoraj, o napięciu świadczą wulgaryzmy, których nie brakuje na transparentach i w okrzykach.

"To jest wojna!", "Wyp****ać!" - skandują protestujący.

Marta Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet zapowiedziała na poniedziałek wielką akcje blokowania "ulic, uliczek, parków i rond". Pojawił się równie apel do kobiet, by w najbliższą środę nie stawiły się w pracy.

Policja wezwała zgromadzonych do rozejścia się, ale sytuacja się zaostrza.

Z Żoliborza uczestnicy protestu przechodzą na Marszałkowską "na spacer". Najprawdopodobniej zamierzają przejść przed willę premiera przy Parkowej, gdzie ma przebywać Jarosław Kaczyński.

Według Ratusza w warszawskiej demonstracji bierze udział nawet 10 tys. ludzi.

Policja w mediach społecznościowych relacjonuje, że protest maszerujących przez miasto demonstrantów, choć słychać wciąż wulgaryzmy, przebiega dużo spokojniej niż wczoraj. "Fizycznej agresji nie ma" - komunikuje KSP.

Około 22 czoło marszu dotarło do KPRM. Budynku chronią uzbrojeni w tarcze i pałki policjanci, którzy przegrupowali się z Żoliborza.

Dziennikarze relacjonują, że jeszcze przed willą Kaczyńskiego doszło do incydentu - w stronę policjantów poleciało kilka kamieni. Ten wybryk został skrytykowany przez innych uczestników protestu.

Wrocław:

Katowice:

Kraków:

Poznań