Korespondencja ze Szwecji

Od początku roku uchodźcy lub cudzoziemcy ze statusem ochronnym mogą ubiegać się o zasiłek wysokości 32 tys. euro na osobę na stały powrót do kraju pochodzenia. Rodzina może maksymalnie uzyskać ok. 55 tys. euro. I choć kwotę finansowego wsparcia rząd znacznie podwyższył (wcześniej wynosiło ono ok. 900 euro), to chętnych na to okazało się niewielu.

Dotychczas zasiłek na emigrację ze Szwecji otrzymało jedynie 137 cudzoziemców, z których najwięcej pochodziło z Syrii, ale też z Somalii i Namibii.

Tymczasem o finansowe wsparcie aplikowało 617 uchodźców. Urząd Migracji odrzucił jednak 250 wniosków, m.in. dlatego, że osoby tym zainteresowane – w trakcie długiej procedury biurokratycznej – zdążyły dostać szwedzkie obywatelstwo.

Szwedzki problem z imigrantami: „stanowczo za dużo osób”

Warunkiem otrzymania zasiłku jest nie tylko brak szwedzkiego paszportu, ale również bycie wolnym od długów u komornika i u władz przyznających kredyty na studia. Wsparcia nie dostanie również imigrant z nieodbytą karą więzienia lub osoba podejrzana o przestępstwa. A także uchodźca, który planuje po prostu przesiedlenie się do innego państwa UE lub krajów stowarzyszonych w EES, jak Szwajcaria czy Islandia.

Czytaj więcej

Brytyjski rząd uczy migrantów, że nie wolno gwałcić. Opozycja: Deportować, nie uczyć

Teraz jednak współpracująca z centroprawicowym rządem Ulfa Kristerssona antyimigrancka partia Szwedzcy Demokraci wystąpiła z pomysłem, by zasiłek na wyjazd objął większą grupę imigrantów. Ugrupowanie postuluje, by prawo do wsparcia dostali także cudzoziemcy, którzy już uzyskali szwedzkie obywatelstwo.

Jeżeli się go zrzekną, będą mieli szansę otrzymać tysiące koron na opuszczenie królestwa. Bo jak tłumaczył rzecznik Szwedzkich Demokratów, Ludvig Aspling, Szwecja ma „stanowczo za dużo osób, które nie są częścią etnicznie szwedzkiej populacji i to wytworzyło ogromne problemy”.

Ekspert ostrzega „ryzyko szkód znacznie większe”

– Celem podwyższenia zasiłku na repatriację jest danie osobom, które nie czują się tu dobrze lub niedostatecznie zintegrowały się ze szwedzkim społeczeństwem szansy na nowy start w swoim kraju ojczystym – deklarował minister migracji Johan Forsell z Umiarkowanej Partii Koalicyjnej przy zapowiadaniu reformy. Precedens z zasiłkiem na powrót dla migrantów istniał już od 1984 r. za rządów Olofa Palmego. Minister zapewnił przy tym, że zapewni Urzędowi Migracji więcej narzędzi, by zapobiegać oszustwom przy staraniu się o pomoc finansową.

Czytaj więcej

Stany Zjednoczone. Imigrant niemile widziany

Ustanowienia wyższej kwoty ekonomicznego wsparcia odradzał jednak usilnie autor rządowego raportu, Joakim Ruist. W jego przekonaniu, wysyłałoby to sygnał, że grupa uchodźców jest w Szwecji niechciana, co przekładałoby się negatywnie na wolę integrowania się ze społecznością. Rządowy ekspert analizował sytuację z takimi zasiłkami na powrót w Niemczech, Danii oraz Norwegii i stwierdził, że nie widzi metod, których efektem byłby wzrost wyjazdów migrantów do krajów ojczystych. – Ekonomiczny zysk ze znacznego podwyższenia wsparcia jest relatywnie niewielki, a  jednocześnie ryzyko społeczno-ekonomicznych szkód znacznie większe – zaznaczył.

Reformę skrytykowała też opozycja. Partia Centrum uznała, że są to „pieniądze wyrzucone w błoto”. Ugrupowanie opowiada się bowiem za reformami, które przede wszystkim ułatwią nowym przybyszom zatrudnienie.  – W sytuacji, gdy Szwecja ma pół miliona bezrobotnych, rząd przeznacza na zasiłek na powrót 43 razy więcej niż na działania zmierzające do zredukowania bezrobocia – mówił Martin Ådahl z Centrum.

Problem imigrantów czy rasizmu

Niektórzy w podwyższeniu finansowego wsparcia na wyjazd i w postulacie objęcia zasiłkiem osób, które uzyskały szwedzkie obywatelstwo dopatrują się zwykłego rasizmu.

Zina Ai Dewali z „Aftonbladet” mówiła w radiowej debacie, że w społecznym dyskursie doszło do nieporozumienia. Nowi przybysze to nie są ekonomiczni uchodźcy, przekonywała. Chce im się dać pieniądze, bo się insynuuje, że to ekonomiczni migranci, a to błędne myślenie – przekonywała.

– To ludzie, którzy uciekli przed wojną, są politycznie aktywni lub mają warunki w swych krajach pochodzenia, w których nie da się żyć – tłumaczyła. Można to postrzegać jako eskalację, zaczyna się od mówienia, że jest to dobrowolne i chodzi tu o nieszwedzkich obywateli i nikt się na zasiłek na powrót nie rzucił. Teraz się chce do reformy włączyć szwedzkich obywateli, i tu się może zacząć brak dobrowolności – ostrzegała.

Czytaj więcej

Dania chce ograniczyć napływ Ukraińców. Rząd szykuje zaostrzenie przepisów

– To rasistowski postulat – ocenia Lisa Pelling, publicystka z gazety „Arena”. Wysyła bowiem sygnały, że ci ludzie nie są mile widziani w Szwecji, nie mogą traktować tego kraju jako swojego domu i nie mogą się tu czuć bezpieczni. Ludzie będą to interpretować jako pierwszy krok do polityki, która obraca się przeciwko nim i zmusza ich do opuszczenia Szwecji – wyjaśniała. To godzi też w wartość, jaką jest posiadanie szwedzkiego obywatelstwa. Mając je, powinno się być traktowanym jak Szwed pod każdym względem. Postulowanie zaś specjalnego zasiłku osobom, które mają inną etniczność świadczy o rasizmie – konkludowała.

Niewielu imigrantów chce dobrowolnie opuścić Szwecję

– Jeżeli się uważa, że postulat jest rasistowski, to powinno się odpowiedzieć na pytanie, co w tym jest rasistowskiego – mówi „Rzeczpospolitej” szef działu politycznego dziennika „Göteborgs-Posten” i były przewodniczący młodzieżówki Liberałów, Adam Cwejman. – Ja tak nie uważam – dodaje. To zasiłek dla osób, które przybyły do  Szwecji, ale jednak chcą powrócić do swoich krajów ojczystych. – Szwecja była jednym z głównych kierunków migracji w Europie w okresie od 2010 r. – podkreśla.

– Jednak o zasiłek na repatriację migrantów, którzy mają tu pobyt nie wystąpiło specjalnie wielu z nich – dodaje. – I niezależnie od tego, co się sądzi o zasadności propozycji, nie należy uważać, że nawet jeżeli się zasiłek rozszerzy na osoby posiadające szwedzkie obywatelstwo, to będzie to wykorzystane przez większe grupy osób – komentuje.

Czytaj więcej

Plebania pękała w szwach od imigrantów. Watykan usunął księdza z parafii

Posłanka Ann-Christine Frohm z ugrupowania Szwedzkich Demokratów punktuje działania, które spowodowały zmianę paradygmatu w szwedzkiej polityce migracyjnej. – Ułatwiliśmy deportowanie osób, które nie powinny tu przebywać, utrudniliśmy przyjazdy do Szwecji i utrzymywanie się z zasiłków, zreformowaliśmy idiotyczne ulgi w karach, ustanowiliśmy surowsze sankcje dla przestępców w gangach i wprowadziliśmy obligatoryjne informowanie władz o tych, którzy znajdują się w kraju nielegalnie – wylicza.

Ta ostatnia reforma – choć z zastrzeżeniami – zaczęła właśnie obowiązywać, ale wywołuje nadal kontrowersje.