Często czytam, że Europa nie przetrwa, a w każdym razie nie poradzi sobie, bez milionów imigrantów. Bo bez nich nie będzie naszych emerytur. Bo oni wykonują prace, których rozleniwieni Europejczycy już wykonywać nie chcą. Bez nich nie rósłby PKB. Bo Europejczycy mają coraz mniej dzieci, stawiają na mniej obciążający styl życia i nic nie wskazuje na to, by to się miało zmienić. I tak dalej, i tym podobne. Często czytam także o tym, jak lada moment będzie wyglądał rynek pracy z powodu galopującego rozwoju sztucznej inteligencji i oszałamiających sukcesów w produkcji robotów. O zawodach, które mimo dzisiejszej atrakcyjności znikną lub będą dla nielicznych. A nawet o tym, że pracy już w ogóle nie będzie i to nie w przyszłym stuleciu, lecz za kilka, kilkanaście lat. Ewentualnie pozostanie dla hobbystów. I tak dalej, i tym podobne.