Reklama

Szkoła pod żaglami to konkretne zadania i realna odpowiedzialność. „Zdrowe napięcie”

Sail training nie działa dlatego, że jest trudny. Działa dlatego, że stawia młodego człowieka w sytuacjach, których współczesny świat coraz częściej pozwala unikać: zmusza do kontaktu z rzeczywistością, której nie można ominąć, i stawia przed lustrem, od którego nie można odwrócić wzroku.
Na żaglowcach szkolnych uczniowie muszą wykonywać także prace marynarskie. Bez nich żaglowiec nie po

Na żaglowcach szkolnych uczniowie muszą wykonywać także prace marynarskie. Bez nich żaglowiec nie popłynie. Praca na masztach nie jest obowiązkowa – zgłaszają się tylko ochotnicy. Szybko jednak wejście na maszt staje się próbą, której trudno sobie odmówić. Nawet ci, którzy początkowo zostają na pokładzie, po pewnym czasie chcą spróbować.

Foto: PAP/Marcin Bielecki

Fortaleza w Brazylii. Na kotwicowisku kołysze się polski żaglowiec „Fryderyk Chopin”. Jesteśmy kilka stopni na południe od równika. Słońce stoi prawie pionowo nad głowami, a atlantycki wiatr tylko nieznacznie łagodzi tropikalny skwar. Już samo dotarcie na statek jest dla uczniów „Niebieskiej Szkoły” pierwszym sprawdzianem. Ładują bagaże do pontonów, zakładają kamizelki ratunkowe i przeprawiają się na żaglowiec stojący na kotwicowisku. Są zmęczeni podróżą i oszołomieni upałem. Kilkanaście godzin wcześniej wylecieli z chłodnej Polski. Już niedługo będę z nimi pracował przy żaglach i pilnował porządku na pokładzie. Jestem na „Chopinie” bosmanem – kimś pomiędzy wychowawcą, instruktorem i panem „złotą rączką”.

Pozostało jeszcze 97% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama