Jak opisuje niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, zainteresowanie polskimi domami opieki wyraźnie wzrosło po zapowiedziach reformy systemu opieki w Niemczech, która ma oznaczać jeszcze wyższy udział własny seniorów w kosztach pobytu.

Dlaczego Niemcy wybierają domy opieki w Polsce? Decydują przede wszystkim koszty

Maciej Dąbrowski, właściciel firmy Sanos prowadzącej dom seniora „Rezydencja dla Seniorów” w Zabełkowie na pograniczu polsko-czeskim, przyznaje, że po tych zapowiedziach telefon z Niemiec dzwoni znacznie częściej.

Najczęściej zgłaszają się rodziny, które obawiają się, że finansowanie opieki znacznie obciąży budżet najbliższych. – Moimi klientami nie są właściwie mieszkańcy, lecz ich rodziny. To one podejmują decyzję – mówi Dąbrowski.

Czytaj więcej

2150 zł za opiekę nad rodzicami lub dziadkami. Wnioski od 1 września

Dom opieki w Polsce nawet o kilkanaście tysięcy euro tańszy niż w Niemczech

Pobyt w dwuosobowym pokoju w ośrodku w Zabełkowie kosztuje równowartość około 2250 euro miesięcznie. Za pokój jednoosobowy trzeba dopłacić około 100 euro.

Cena obejmuje pięć posiłków dziennie, terapię grupową co drugi dzień, 45 minut fizjoterapii również co drugi dzień oraz regularne wizyty lekarza. Niemiecka kasa chorych pokrywa koszty leczenia, a mieszkańcy mogą również rozliczać zakup leków.

Jak podkreśla „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, pobyt w polskim domu opieki może oznaczać dla niemieckiego seniora oszczędność sięgającą kilkunastu tysięcy euro rocznie. Obecnie dopłata mieszkańców do pobytu w niemieckich placówkach jest średnio o ponad 1000 euro miesięcznie wyższa.

Dodatkowo niemieckie ubezpieczenie pielęgnacyjne – w zależności od stopnia niesamodzielności – nadal wypłaca świadczenia także osobom korzystającym z opieki w krajach Unii Europejskiej.

Czytaj więcej

Wyższe emerytury dla tysięcy seniorów. Rząd szykuje zmiany

Polskie domy opieki dostosowują ofertę do niemieckich seniorów

Placówki przyjmujące mieszkańców z Niemiec od lat przygotowują ofertę z myślą o ich potrzebach. Personel mówi po niemiecku, organizowane są zajęcia w tym języku, a mieszkańcy mogą oglądać niemiecką telewizję czy uczestniczyć we wspólnych spotkaniach i treningach pamięci.

W Zabełkowie około jedna piąta spośród blisko 100 mieszkańców pochodzi z Niemiec. Firma Sanos rozwija kolejne placówki w Gliwicach, Wodzisławiu Śląskim i na Pomorzu. Także inne ośrodki, m.in. w Kluczborku czy Ustroniu Morskim, od lat przyjmują niemieckich seniorów.

Nie tylko pieniądze. Wielu seniorów wraca do rodzinnych stron

Część mieszkańców polskich domów opieki urodziła się na Śląsku i po latach spędzonych w Niemczech wraca do miejsc swojego dzieciństwa. Tak było m.in. w przypadku Liselotte, która wyjechała z rodziną do Niemiec w latach 70., a po latach zdecydowała się zamieszkać w domu opieki w Kluczborku.

Podobną decyzję podjął Hans Joachim, który po wojnie wyjechał z Gogolina do Niemiec. Po przetestowaniu niemieckiego domu opieki uznał, że nie stać go na dalszy pobyt i sam odnalazł placówkę w Polsce.

Właściciele podkreślają jednak, że coraz więcej zainteresowanych nie ma już żadnych rodzinnych związków z Polską. Decydują przede wszystkim niższe koszty oraz opinie o jakości opieki.

Czytaj więcej

Seniorzy zmieniają turystykę. „Już niedługo wielki przełom”

Polskie domy opieki chcą zachować wysokie standardy

Rosnące zainteresowanie budzi również obawy części właścicieli placówek. Ginter Blys, prowadzący „Stobrawskie Centrum Seniora” w Kluczborku, zwraca uwagę, że szybki wzrost rynku może przyciągnąć przedsiębiorców nastawionych wyłącznie na zysk.

Podkreśla, że rodziny powinny dokładnie sprawdzać wybrane placówki, a najlepiej zdecydować się najpierw na kilkutygodniowy pobyt próbny.

Przypomina jednocześnie, że sytuacja na rynku znacząco zmieniła się od lat 90., kiedy część prywatnych domów opieki działała bez odpowiedniego nadzoru. Obecnie placówki podlegają kontrolom regionalnych władz, które sprawdzają zarówno warunki lokalowe, jak i kwalifikacje personelu oraz przestrzeganie praw mieszkańców.