Policja wyłapuje wszystkich, którzy po piątkowym, terrorystycznym zamachu w Crocus City Hall publicznie okazują swą niechęci do mieszkających w stolicy.
Miasto od dawna nazywane jest „państwo Moskwa” – żyje bowiem zupełnie inaczej i znacznie lepiej niż pozostała część kraju. Mieszanina zawiści i niechęci charakteryzuje stosunek pozostałych Rosjan do jego mieszkańców – przy czym wszyscy, w całym kraju chcą tam zamieszkać.
Czytaj więcej
Kreml upiera się, że za piątkowym zamachem stoją zachodnie i ukraińskie służby specjalne.
A teraz jeszcze doszła do tego wojna z Ukrainą.
Kto płaci za wojnę z Ukrainą, a kto ma przywileje
- Mają gdzieś, że mój syn umiera na wojnie, a ja mam gdzieś, że oni tam umierają. To przecież oddzielne państwo. Jak chcą, tak żyją - mówiła w internetowym streamie mieszkanka prowincjonalnego Lipiecka. Teraz siedzi w areszcie.
- Mało zabili, trzeba było 2130 ludzi zabić (streamerka nagrywała wystąpienie, gdy oficjalnie podawano, że w Crocus City Hall zginęło 130 osób - red.). Tak w ogóle trzeba było pół Moskwy wyrżnąć. I wtedy my na prowincji byśmy byli zadowoleni. Bo oni naszą wojnę ch.. widzieli – mówiła nie przebierając w słowach i nawiązując zarówno do walk na Ukrainie, jak i ostrzałów rosyjskiego Biełgorodu.
- Pogadajmy z wami (mieszkańcami Moskwy) o Biełgorodzie. Ich tam bombardują każdy dzień. I każdy dzień tam umierają ludzie. Ale nie, o Biełgorodzie z wami nie pogadamy, bo to dla was jest w porządku – przekazywała odczucia ludzi z prowincji, którzy nie tylko uważają, że mieszkańcy Moskwy są bogatsi (tylko dlatego, że udało im się zamieszkać w stolicy), ale i omijają ich problemy związane z wojną, np. mobilizacja do wojska.
Czytaj więcej
Po zamachu terrorystycznym Kreml chce przekonać wszystkich o związkach terrorystów z Ukrainą. Ale na ulicach rośnie niechęć do Tadżyków.
W rzeczy samej, z dużych miast (w tym z Moskwy) władze starały się we wrześniu 2022 roku, w czasie mobilizacji zabierać mniej mężczyzn do armii, by nie doprowadzić do jakichś masowych wystąpień.
Propagandyści przeciw prowincji
Kremlowska propaganda utwierdza ich w przekonaniu, że problemy prowincji są obce metropolii. – Zamknijcie się kreatury! – do mieszkańców ostrzeliwanego Biełgorodu zwrócił się czołowy telewizyjny propagandysta Kremla Władimir Sołowiow. Ich skargi na sytuację w mieście i na to, że nie daje się tam już żyć nazwał „podłą histerią”.
Umocnił tylko zawiść mieszkańców prowincji do stolicy i jej – jak sądzą – przywilejów.
W komentarzach w internecie kilka tysięcy osób zaproponowało mu, by przeniósł swoje studio telewizyjne z Moskwy do Biełgorodu. Propagandzista nigdzie się nie przeniósł, kazał za to zablokować możliwość komentowania swoich wypowiedzi.
Pytał „dlaczego Crocus, a nie Kreml?”, został zatrzymany
„Należało zaj… więcej darmozjadów” – pisał w jednym z mesendżerów 75-letni emeryt z wioski pod Magadanem o zamachu w Crocus City Hallu. Teraz grozi mu do siedmiu lat więzienia za „usprawiedliwianie terroryzmu”.
Czytaj więcej
Grupa, która prawdopodobnie stoi za zamachem na Crocus City Hall w Krasnogorsku pod Moskwą, próbowała ostatnio dokonać kilku ataków na terenie Fran...
Streamerka z Lipiecka tłumaczy się obecnie, że wypiła „a na trzeźwo nigdy by czegoś takiego nie powiedziała”. Podobnie, jak bloger z Baszkirii który napisał w internecie: „Żałoba to jest tylko u was, tam – w Moskwie”. Tylko on za nic nie przeprasza.
Na lotnisku w Petersburgu zaś zatrzymano 41-letniego dekoratora, również za „usprawiedliwianie terroryzmu”. Miał pecha, w sieci społecznościowej umieścił tylko jedno pytanie: „Dlaczego Crocus, a nie Kreml?”